Dylematy
maja 18, 2013Ciężki dzień jutro się szykuje.
Po godzinie 20 przyszła do mnie pewna osóbka. Jutro ma komunię, o przygotowaniach do niej wiedziałam od dawien dawna. Nie szykowałam się na nią, bo dla mnie to obca osoba, a zaproszenia nie miałam, a nawet nie było nic o tym wspominane. No i dostałam je... Na jutro, na 10.30... Prezentu nie mam, finansowo też nie jestem przygotowana. Będzie rano wielkie latanie :/ Bardzo nie lubię takiego zapraszania na ostatnią chwilę... Ale cieszę się, że o mnie pomyśleli :)
Do tego moja babcia świętuje jutro 65. urodziny. Prezent już czeka. Chociaż tortu nie będzie ;) Babcia wyznaje zasadę świętowania okrągłych urodzin. Miałam rano upiec mini tort, ale przez komunię - wizja odpadła...
I tak siedzę teraz, zastanawiam się w co to jutro ubrać siebie i małego Falbianiastego. Czy on wytrzyma w kościele tyle czasu?;/
Dylematy...






10 komentarzy
Po prostu nie dawaj żadnego prezentu. Skoro zostałaś zaproszona tak późno - wiadomo że nie zdążysz nic kupić.
OdpowiedzUsuńPoza tym w tym dniu nie powinno o prezenty chodzić.
Ja nie wiem czy bym wogóle poszła skoro dostałabym zaproszenie tak późno, chyba ze miałabym jakąś gotówkę dać
OdpowiedzUsuńMoże być tak, że ktoś im z rodziny w ostatniej chwili zrezygnował i mają wolne miejsce. Przy takim zaproszeniu na ostatnią chwilę ja bym nie poszła :)
OdpowiedzUsuńOh...troszkę nie ładnie się zachowali dając zaproszenie na ostatnią chwilę. Na Twoim miejscu poszłabym do kościoła, a dziecku dała coś symbolicznego na pamiątkę..
OdpowiedzUsuńteż bym tak zrobiła, bo nie ładnie tak zapraszać tak na ostatnią chwilę.
UsuńPS. mam nadziję, że znalazłaś coś w sklepach, bo my dzisiaj wybraliśmy się na rocznicę, mieliśmy po drodze kupić jakąś bombonierę i klops po drodze z radia dowiedzieliśmy się, że sklepy pozamykane - grunt to przygotowanie :)
Hmm... Tak dziwnie prosić na ostatnią chwilę. Chyba dziwnie się czuł i zapraszający, i zapraszany...
OdpowiedzUsuńAle mam nadzieję, że mimo wszystko niedziela była udana!
Strasznie nie lubię takich sytuacji
OdpowiedzUsuńNiezręczna sytuacja...
OdpowiedzUsuńZaglądam tu od niedawna i chyba się rozgoszczę. Miło u Was :)
ja bym chyba poszła tylko do kościoła.. rownie dobrze, mogłaś dać bukiet konwalii.. przecież nie o prezent chodzi... chyba?!
OdpowiedzUsuńJa bym nie poszła, gdybym byla zaproszona na jutro. To według mnie troche niepwazne. Co najwyżej do koscioła poszłabym a tak na imprezę po juz nie.
OdpowiedzUsuń