Od jakiegoś czasu razem z Fabisiem znaleźliśmy fajną alternatywę na nudne wieczory w domu. Bo podczas choroby wszystko szybko się nudzi, na spacer wyjść nie można, więc trzeba jakieś atrakcje zapewnić. Z pomocą przyszedł Google Play i ciekawe dziecięce gry. Dzisiaj podzielę się z Wami naszymi ulubionymi. Wszystkie pokazane aplikacje są darmowe.
Listopadowy remont obił się echem po blogu i wiem, że ciekawią Was jego efekty. Dlatego w dzisiejszej notce znajdziecie kilka kolejnych zdjęć :)
Nawet nie wiem kiedy i minął kolejny tydzień. Przyspieszył to jeszcze fakt, że Fabiś zaraził się wirusem i po wizycie u lekarza okazało się, że mamy arsenał leków, w tym antybiotyk. Kaszel, gorączka i osłabienie, czyli brak czasu na wszystko. Nawet wyspać się nie mogliśmy, bo gdy tylko zaczynaliśmy zasypiać znów wracała gorączka...
Dziś post nie walentynkowy, ale jak tu myśleć o święcie zakochanych, kiedy ma się chore dziecko w domu? Bo fakt, Fabi się pochorował. I dziś, robiąc mu inhalacje stwierdziłam, że podzielę się z Wami radami odnośnie zakupu inhalatora - bo my z naszego korzystamy nieprzerwanie od kilku miesięcy (sic!) i co nieco możemy Wam podpowiedzieć jeżeli stoicie przed decyzją dot. kupna takiego sprzętu.
Dzisiaj Misie przedstawiają historię o... Misiach. A dokładnie o Misiach, które prowadzą dziecko w świat liczb i to tych dużych, aż do stu.
Uf, co to był za tydzień. Jedna wielka męczarnia. Jestem wypruta z całej energii, zmęczona i niewyspana. Wszystko przez tę nieszczęsną sesję...
Długo leżał w szafie i czekał na Fabisia wełniany zimowy płaszczyk. Ale w końcu się doczekał i syn do niego wystarczająco podrósł. Więc korzystamy i stroimy się, żeby zadać szyku nawet przy zwykłym wyjściu z psem :)
Zastanawiałam się czy nie odejść. Bo po co trzymać się na siłę czegoś, co przestało sprawiać przyjemność? Nie będę ukrywać, że się wypaliłam i to było głównym powodem tak sporadycznego mojego bywania tutaj. Wszystko przez to, że byłam bardzo zmęczona. Uczelnia zajmująca dużo czasu, wymagający uwagi Fabiś, wieczorna praca... Za dużo, za szybko. Coraz częściej łapałam się na tym, że zamiast wieczorem coś robić, co musiałam, bo było w moim planie, to... zasypiałam. Chyba za dużo na siebie narzuciłam. Dlatego postanowiłam wyrzucić z siebie wszystko i zadecydować co dalej.







