Jakiś czas temu zrobiłam małe zakupy w sklepie jednej z blogerek, a dokładnie u Małej Mamy.
Po wpisie Żanety z bloga Znaczki jak Robaczki stwierdziłam, że też chcę coś dla Fabiego. I troszkę zwlekałam, bo Natalia pisała o nowych materiałach.
W końcu zakochałam się w wąsiastej ciumkatce. Musiała być moja! (a może Fabiego?)
Paczuszka była bardzo ładnie zapakowana. Idealnie "skrojony" kartonik, do tego fajny sznureczek. Niestety o sfotografowaniu pomyślałam dopiero po odpakowaniu paczki. Wiązałam ją specjalnie dla Was, ale nie mam w tej kwestii zbyt dużego talentu :P
My mamy ciumkatkę w małym rozmiarze. Od spodu ma polar w kolorze czerwonym. To moje pierwsze starcie z polarem Minky, rzeczywiście jest mięciutki, ale nie pieję nad nim zachwytów.
Ciumkatka była już prana. Nie farbowała, nie skurczyła się. Wygląda tak, jak w dniu kupienia. No, może jest tylko wiecznie obśliniona :P Prałam ją w pralce, w 40 stopniach.
A jak z zainteresowaniem Fabiego? Przyznam się, że chyba za późno ją kupiłam. Teraz ma okres pchania zabawek, czyli na tapecie są wszelkie pojazdy z kołami. Ciumkatka nie zrobiła na nim wielkiego wrażenia, chociaż od czasu do czasu memla ją i targa po wszystkich brudnych kątach, lubi też wciskać kuleczki z polaru. W związku z tym traktujemy ją raczej jako przytulankę do zasypiania. W tej kwestii super się sprawdza :)
Śmiało polecamy Wam zakup! Bo ciumkata jest świetnie wykonana, z dbałością o wszelkie szczegóły!
PS. Notka nie jest w żaden sposób sponsorowana.
Po wpisie Żanety z bloga Znaczki jak Robaczki stwierdziłam, że też chcę coś dla Fabiego. I troszkę zwlekałam, bo Natalia pisała o nowych materiałach.
W końcu zakochałam się w wąsiastej ciumkatce. Musiała być moja! (a może Fabiego?)
Paczuszka była bardzo ładnie zapakowana. Idealnie "skrojony" kartonik, do tego fajny sznureczek. Niestety o sfotografowaniu pomyślałam dopiero po odpakowaniu paczki. Wiązałam ją specjalnie dla Was, ale nie mam w tej kwestii zbyt dużego talentu :P
My mamy ciumkatkę w małym rozmiarze. Od spodu ma polar w kolorze czerwonym. To moje pierwsze starcie z polarem Minky, rzeczywiście jest mięciutki, ale nie pieję nad nim zachwytów.
Ciumkatka była już prana. Nie farbowała, nie skurczyła się. Wygląda tak, jak w dniu kupienia. No, może jest tylko wiecznie obśliniona :P Prałam ją w pralce, w 40 stopniach.
A jak z zainteresowaniem Fabiego? Przyznam się, że chyba za późno ją kupiłam. Teraz ma okres pchania zabawek, czyli na tapecie są wszelkie pojazdy z kołami. Ciumkatka nie zrobiła na nim wielkiego wrażenia, chociaż od czasu do czasu memla ją i targa po wszystkich brudnych kątach, lubi też wciskać kuleczki z polaru. W związku z tym traktujemy ją raczej jako przytulankę do zasypiania. W tej kwestii super się sprawdza :)
Śmiało polecamy Wam zakup! Bo ciumkata jest świetnie wykonana, z dbałością o wszelkie szczegóły!
PS. Notka nie jest w żaden sposób sponsorowana.
| Już uświniona ;) |
| I uświniany Fabiś |
Hej hej!
Pamiętacie jeszcze to foto?
Dziś mogę się już pochwalić o co chodzi :)
Od jakiegoś czasu myślałam nad otworzeniem sklepiku z biżuterią. I postanowienie to spełniłam :)
Chciałam, aby ceny były przystępne, a projekty cieszące oko. Mam nadzieję, że mi się to udało.
Zdjęcia nie są zbyt piękne (niestety), ponieważ mój aparat nie oddaje szczegółów, rozmazuje, szumi... Ale postaram się tę kwestię poprawić. Obiecuję!
Tymczasem... Zapraszam Was do sklepiku :)
http://niebieskiemigdalki.otwarte24.pl/
PS. Z tych emocji zapomniałam wpisać długości produktów. Obiecuję jutro na spokojnie to edytować. Za utrudnienia przepraszam!
PS2. Wszystko zostało już edytowane :)
PS2. Wszystko zostało już edytowane :)
Hej, hej!
PrzychodzÄ™ dziÅ› do Was z wynikami Paklankowego rozdania.
Dziękuję za tak liczne zgłoszenia :)
Mam nadzieję, że anonimowi obserwatorzy bloga zostaną ze mną na dłużej :)
Nie przedłużajac
Gratulacje!
Kochana czekam na Twój adres korespondencyjny :)
... a w tym sercu róży kwiatMamo, mamo żyj sto lat!
Pamiętam, że jako dziecko zrywałam w tym dniu kwiaty akacji, a czasami podkradałam z działek irysy. Moja mama nigdy ich nie lubiła :) Kupowałam też "kawę z błotem" Primę. Rysowałam laurki. Deklamowałam wierszyki... A teraz to ja świętuję ten dzień.
Najwspanialsze święto, jakie jest. Moje święto. Dzięki temu małemu skarbowi.
Rok temu świętowałam z brzuszkiem, a dzisiaj już we dwoje.
Jak spędziłam ten dzień? Razem z Konradem zabraliśmy Fabisia do sali zabaw. Połączyliśmy Dzień Mamy z Dniem Dziecka. Mały był lekko wystraszony (i śpiący). Nie było też zbyt wiele zabawek dla niego, ale ciekawy wędrował po całej sali. Nawet zrobił sam 5 kroków! Większość czasu spędził w basenie z piłeczkami. Jak troszkę podrośnie, to wybierzemy się tam znowu :)
My odwiedziliśmy Figoland w naszym mieście.
Również Wam drogie Mamusie życzę wielu wspaniałych chwil ze szkrabami!
PS. Przypominam o rozdaniu, trwa tylko do jutra!
Wybrałam tylko kilka zdjęć, żeby nie zasypywać Was picspamem :) Więcej znajdziecie na moim profilu soleilkax na Instagramie :)
In
Po zabiegu
Hej ho!
Jestem już po zabiegu. Niestety nie miałam jak pisać ze szpitala, bo coś nie mogłam połączyć się ze szpitalnym wifi.
Zabieg trwał chwilkę, a całość z rejestracją i czekaniem wyniosła 1,5 godziny. Wyjechałam z domu przed 11, byłam po 13. Cieszę się bardzo, bo spokojnie mogłam Małego nakarmić.
Sam zabieg był wykonany w znieczuleniu miejscowym. Efekt znieczulenia przedziwny, jakby mi zassało oko do mózgu :P Samo znieczulenie bolało, potem przy zabiegu był dziwny efekt jakby ktoś mnie bardzo mocno szczypał. No, ale sam zabieg trwał króciutko. Po wszystkim oko zaklejono (na pół twrazy plastra miałam) i wypuszczono mnie do domu z receptą. Mam się jeszcze zgłosić w poniedziałek po wypis.
Jak jest teraz? Oko jest spuchnięte, a przez antybiotyk mam rozmazany obraz. Ale daję radę :) Samą maść mam używać 4x1 przez 7 dni, czyli sporo. Martwi mnie tylko, że w ulotce jest napisane, że nie powinno się tego antybiotyku stosować przy kp, jeśli nie ma takiej potrzeby. Niby lekarka zapewniała, że mogę, bo do organizmu przenikają niewielkie ilości, które dziecku nie zaszkodzą, ale strach pozostał...
Dostałam także radę, jak walczyć z gradówką. Mianowicie, jak tylko poczuję pieczenie powieki i wyczuję zgrubienie, mam rozmasować powiekę czymś ciepłym, np... ugotowanym jajkiem. Podobno jest to skuteczne.
Ach, póki jeszcze pamiętam. Na IP kazali mi się zgłosić z piżamą. Przebrałam się w nią i... godzinę czekałam na korytarzu. Inne osoby na zabieg przyszły ubrane normalnie. Po zabiegu 5 minut i znowu mogłam wskoczyć w ciuchy. Nie rozumiem po co to przebieranie...
A tutaj macie wczorajsze foto oka. Zrobię jeszcze foto za tydzień, dla pokazania efektu po zabiegu :)
Jestem już po zabiegu. Niestety nie miałam jak pisać ze szpitala, bo coś nie mogłam połączyć się ze szpitalnym wifi.
Zabieg trwał chwilkę, a całość z rejestracją i czekaniem wyniosła 1,5 godziny. Wyjechałam z domu przed 11, byłam po 13. Cieszę się bardzo, bo spokojnie mogłam Małego nakarmić.
Sam zabieg był wykonany w znieczuleniu miejscowym. Efekt znieczulenia przedziwny, jakby mi zassało oko do mózgu :P Samo znieczulenie bolało, potem przy zabiegu był dziwny efekt jakby ktoś mnie bardzo mocno szczypał. No, ale sam zabieg trwał króciutko. Po wszystkim oko zaklejono (na pół twrazy plastra miałam) i wypuszczono mnie do domu z receptą. Mam się jeszcze zgłosić w poniedziałek po wypis.
Jak jest teraz? Oko jest spuchnięte, a przez antybiotyk mam rozmazany obraz. Ale daję radę :) Samą maść mam używać 4x1 przez 7 dni, czyli sporo. Martwi mnie tylko, że w ulotce jest napisane, że nie powinno się tego antybiotyku stosować przy kp, jeśli nie ma takiej potrzeby. Niby lekarka zapewniała, że mogę, bo do organizmu przenikają niewielkie ilości, które dziecku nie zaszkodzą, ale strach pozostał...
Dostałam także radę, jak walczyć z gradówką. Mianowicie, jak tylko poczuję pieczenie powieki i wyczuję zgrubienie, mam rozmasować powiekę czymś ciepłym, np... ugotowanym jajkiem. Podobno jest to skuteczne.
Ach, póki jeszcze pamiętam. Na IP kazali mi się zgłosić z piżamą. Przebrałam się w nią i... godzinę czekałam na korytarzu. Inne osoby na zabieg przyszły ubrane normalnie. Po zabiegu 5 minut i znowu mogłam wskoczyć w ciuchy. Nie rozumiem po co to przebieranie...
A tutaj macie wczorajsze foto oka. Zrobię jeszcze foto za tydzień, dla pokazania efektu po zabiegu :)
Hej Kochane!
Wiem, że ostatnio jest mnie o wiele mniej w blogosferze. Wszystko dlatego, że wieczorami padam ze zmęczenia! Zawsze siedzę i czekam na przypływ "weny" do pisania (bo do 16 pisać mi się chce, a nie mam jak...), ale w końcu zmęczenie wygrywa i idę spać :/
Co u nas?
2 dni temu Fabiś puścił się wersalki i sam do mnie podszedł. Co poczułam? Ogromne wzruszenie! Mój Mały skarb dorasta. Czas tak szybko płynie... Z jednej strony chcę go zatrzymać, a z drugiej wiem, że każdy nowy dzień przynosi radość i nowe umiejętności... Dziwne to wszystko, bo jestem rozdarta.
Jutro natomiast nie pojawi się misz-masz. Idę do szpitala na zabieg wycięcia gradówki. Dziadostwo urosło mi ogromne :/ Dobrze, że w moim mieście jest oddział okulistyczny! Jeszcze kilka miesięcy temu musiałabym jechać do miasta 30 km ode mnie... O zabiegu napiszę jutro. Podepnę się pod szpitalne wifi :)
Wiem, że ostatnio jest mnie o wiele mniej w blogosferze. Wszystko dlatego, że wieczorami padam ze zmęczenia! Zawsze siedzę i czekam na przypływ "weny" do pisania (bo do 16 pisać mi się chce, a nie mam jak...), ale w końcu zmęczenie wygrywa i idę spać :/
Co u nas?
2 dni temu Fabiś puścił się wersalki i sam do mnie podszedł. Co poczułam? Ogromne wzruszenie! Mój Mały skarb dorasta. Czas tak szybko płynie... Z jednej strony chcę go zatrzymać, a z drugiej wiem, że każdy nowy dzień przynosi radość i nowe umiejętności... Dziwne to wszystko, bo jestem rozdarta.
Jutro natomiast nie pojawi się misz-masz. Idę do szpitala na zabieg wycięcia gradówki. Dziadostwo urosło mi ogromne :/ Dobrze, że w moim mieście jest oddział okulistyczny! Jeszcze kilka miesięcy temu musiałabym jechać do miasta 30 km ode mnie... O zabiegu napiszę jutro. Podepnę się pod szpitalne wifi :)
In
Insekt
Straszny dzień za mną, a raczej kilka minut z tego dnia...
Konrad kupił mi dziś loda gałkowego. Dokładnie jedną gałkę, sorbet pomarańczowy. Zadowolona jadłam sobie loda, aż zjadłam. Został mi sam wafelek, którego wręczyłam Fabisiowi. Ten zadowolony go sobie zjadał.
W tym czasie Konrad poszedł schować wózek, a ja z Małym weszłam do mieszkania i zaczęłam mu ściągać sandałki z nóg.
Nagle zaczął płakać. Patrzę na niego co się dzieje. A tu... z ust wystawała mu owadzia nóżka. Mały czerwony od płaczu, ja przerażona. Migiem otworzyłam mu buzię i wyciągnęłam owada. Poleciałam z nim do łazienki i próbowałam wszystko wyciągnąć mu z ust... W tym czasie przyszedł Konrad, wszystko mu wyjaśniałam już w łazience, a on poszedł sprawdzać co to było. Bałam się, że to była osa... Na szczęście okazało się, że to była jakaś ogromna mucha...
Schowała się w wafelku. Nie wiem kiedy, pewnie już w sklepie....
Co ja się nerwów najadłam... Szczęście w nieszczęściu, że nie była to pszczoła, osa czy inne dziadostwo... Odechciało mi się jedzenia lodów...
Konrad kupił mi dziś loda gałkowego. Dokładnie jedną gałkę, sorbet pomarańczowy. Zadowolona jadłam sobie loda, aż zjadłam. Został mi sam wafelek, którego wręczyłam Fabisiowi. Ten zadowolony go sobie zjadał.
W tym czasie Konrad poszedł schować wózek, a ja z Małym weszłam do mieszkania i zaczęłam mu ściągać sandałki z nóg.
Nagle zaczął płakać. Patrzę na niego co się dzieje. A tu... z ust wystawała mu owadzia nóżka. Mały czerwony od płaczu, ja przerażona. Migiem otworzyłam mu buzię i wyciągnęłam owada. Poleciałam z nim do łazienki i próbowałam wszystko wyciągnąć mu z ust... W tym czasie przyszedł Konrad, wszystko mu wyjaśniałam już w łazience, a on poszedł sprawdzać co to było. Bałam się, że to była osa... Na szczęście okazało się, że to była jakaś ogromna mucha...
Schowała się w wafelku. Nie wiem kiedy, pewnie już w sklepie....
Co ja się nerwów najadłam... Szczęście w nieszczęściu, że nie była to pszczoła, osa czy inne dziadostwo... Odechciało mi się jedzenia lodów...
In
Dylematy
Ciężki dzień jutro się szykuje.
Po godzinie 20 przyszła do mnie pewna osóbka. Jutro ma komunię, o przygotowaniach do niej wiedziałam od dawien dawna. Nie szykowałam się na nią, bo dla mnie to obca osoba, a zaproszenia nie miałam, a nawet nie było nic o tym wspominane. No i dostałam je... Na jutro, na 10.30... Prezentu nie mam, finansowo też nie jestem przygotowana. Będzie rano wielkie latanie :/ Bardzo nie lubię takiego zapraszania na ostatnią chwilę... Ale cieszę się, że o mnie pomyśleli :)
Do tego moja babcia świętuje jutro 65. urodziny. Prezent już czeka. Chociaż tortu nie będzie ;) Babcia wyznaje zasadę świętowania okrągłych urodzin. Miałam rano upiec mini tort, ale przez komunię - wizja odpadła...
I tak siedzę teraz, zastanawiam się w co to jutro ubrać siebie i małego Falbianiastego. Czy on wytrzyma w kościele tyle czasu?;/
Dylematy...
Po godzinie 20 przyszła do mnie pewna osóbka. Jutro ma komunię, o przygotowaniach do niej wiedziałam od dawien dawna. Nie szykowałam się na nią, bo dla mnie to obca osoba, a zaproszenia nie miałam, a nawet nie było nic o tym wspominane. No i dostałam je... Na jutro, na 10.30... Prezentu nie mam, finansowo też nie jestem przygotowana. Będzie rano wielkie latanie :/ Bardzo nie lubię takiego zapraszania na ostatnią chwilę... Ale cieszę się, że o mnie pomyśleli :)
Do tego moja babcia świętuje jutro 65. urodziny. Prezent już czeka. Chociaż tortu nie będzie ;) Babcia wyznaje zasadę świętowania okrągłych urodzin. Miałam rano upiec mini tort, ale przez komunię - wizja odpadła...
I tak siedzę teraz, zastanawiam się w co to jutro ubrać siebie i małego Falbianiastego. Czy on wytrzyma w kościele tyle czasu?;/
Dylematy...
Przychodzę dziś z ulubionym Misz-maszem :D Jeśli chcecie być na bieżąco z moimi "twórczościami", to zapraszam na mój profil na Instagramie. Mój nick to soleilkax :)
Krew leciała nam z noska :(
-------------------------------------------------------
Krew leciała nam z noska :(
In
Co u nas?
Zbieram się jak sójka za morze do napisania tej notki, a tu ciągle coś do zrobienia... Ale do dzieła! Spinam palce i pośladki :D
Pamiętacie jeszcze notkę o wysiedleniu? Jednak to nie dla nas a Mały śpi nadal z nami. W ostatnich dniach podjęliśmy ostateczną decyzję o skręceniu łóżeczka i zniesieniu go do piwnicy. Rozłożyliśmy też krzesełko do karmienia, bo Fabi nijak nie chciał w nim siedzieć. Teraz ma kąt do zabawy ze stoliczkiem :)
Fabiemu coraz lepiej idzie też chodzenie. Każe siebie prowadzić, steruje też wózkiem. W związku z tym trzeba było rozejrzeć się za butami do chodzenia. Na dworze upał, stanęło więc na sandałkach. Wybór ciężki, bo też nie wiadomo jakie buty będą dobre... Jedni mówią miękkie, inni o usztywnionych... Postawiłam na takie, które mają usztywniony zapiętek, a elastyczną podeszwę. Niestety w moim mieście wybór jest niewielki :( i nie mogłam w 100% kupić tego co chciałam, no ale... Są. Może nie do końca z tak elastyczną podeszwą jakbym chciała, ale są.
Od razu uprzedzam, że nie chciałam nic zamawiać przez internet, bo wolę coś dotknąć, przymierzyć przed zakupem.
Chodzimy też na zakupy, jadamy zupki, bawimy się na placach zabaw i staramy się spacerować. Aktualnie Fabi przechodzi bunt wózkowy. Wozić się nie chce, kończy się to wychodzeniem z wózka, ogromnym rykiem (nawet nie płaczem). Spacery są teraz naprawdę ciężkie. W szczególności kiedy jedną ręką prowadzi się wózek, a na drugiej ma się 11 kg niuńkę ;)
Pamiętacie jeszcze notkę o wysiedleniu? Jednak to nie dla nas a Mały śpi nadal z nami. W ostatnich dniach podjęliśmy ostateczną decyzję o skręceniu łóżeczka i zniesieniu go do piwnicy. Rozłożyliśmy też krzesełko do karmienia, bo Fabi nijak nie chciał w nim siedzieć. Teraz ma kąt do zabawy ze stoliczkiem :)
Fabiemu coraz lepiej idzie też chodzenie. Każe siebie prowadzić, steruje też wózkiem. W związku z tym trzeba było rozejrzeć się za butami do chodzenia. Na dworze upał, stanęło więc na sandałkach. Wybór ciężki, bo też nie wiadomo jakie buty będą dobre... Jedni mówią miękkie, inni o usztywnionych... Postawiłam na takie, które mają usztywniony zapiętek, a elastyczną podeszwę. Niestety w moim mieście wybór jest niewielki :( i nie mogłam w 100% kupić tego co chciałam, no ale... Są. Może nie do końca z tak elastyczną podeszwą jakbym chciała, ale są.
Od razu uprzedzam, że nie chciałam nic zamawiać przez internet, bo wolę coś dotknąć, przymierzyć przed zakupem.
Chodzimy też na zakupy, jadamy zupki, bawimy się na placach zabaw i staramy się spacerować. Aktualnie Fabi przechodzi bunt wózkowy. Wozić się nie chce, kończy się to wychodzeniem z wózka, ogromnym rykiem (nawet nie płaczem). Spacery są teraz naprawdę ciężkie. W szczególności kiedy jedną ręką prowadzi się wózek, a na drugiej ma się 11 kg niuńkę ;)
In
Idzie nowe
Hej ho! Na blogu znowu zmiany.
Jakoś poprzedni wygląd do mnie nie trafiał, a w szczególności dawny nagłówek. W związku z tym pojawiło się kilka drobnych zmian :)
Jak Wam siÄ™ podoba?
A na pamiątkę - stare nagłówki.
Przychodzę dziś do Was z recenjzą produktu, który bardzo polubiłam. Mianowicie mowa tutaj o Paklankach, czyli pachnących woreczkach na zużyte pieluszki.
Woreczki te mają ładny brzoskwiniowy kolor, który maskuje kolor zużytej pieluszki. W jeden woreczek wchodzi do 3 pampersów przez co używanie ich staje się bardziej ekonomiczne. Woreczki mają ładny aromat, który ukrywa zapach kupki. Dla mnie są hitem. Zastąpiłam nimi duży kosz TT na zużyte pieluszki. Teraz pieluszkę wrzucam do woreczka i bach, do zwykłego kosza. Do tego są tańsze od uzupełniaczy do specjalnych koszy. Wychodzi na plus. Ja jestem zadowolona, mój nos oraz mój portfel :)
Możecie wygrać u mnie opakowanie Paklanek! :) Co należy zrobić?
- Zostawić komentarz wyrażający chęć udziału w rozdaniu
- W komentarzu umieścić adres e-mail
- Osoby posiadajÄ…ce bloga sÄ… proszone o dodanie banerka na swoim blogu :)
(nie jest to obowiązkowy warunek uczestnictwa, ale będzie mi miło, jeśli go dodacie)
Rozdanie trwa do 27 maja 2013 roku do godziny 23:59.
Udział może wziąć każdy czytelnik bloga :)
Zapraszam do zabawy!
Wczorajszy dzień spędziliśmy bardzo płodnie. Spotkaliśmy się drugi raz z naszą narzeczoną :) Pierwszy raz również został opisany na blogu. Tym razem dzień spędziliśmy na krótkim spacerze (bo Fabi strajkuje przed wózkiem) i na placu zabaw. Piaskownica była ogromnym hitem :) No i deserek jabłko z dynią. Dzieciaczki zjadły go na spółę :D Fabi był zauroczony swoją narzeczoną, non stop ją zaczepiał. Było super! Pozdrawiamy dziewczyny!
Ale... Chciałam Wam opisać co się w działo, gdy do dziewczyn jechaliśmy. Trasa Tarnobrzeg-Sandomierz, czyli liche 12 km. Żeby tam się dostać byliśmy skazani na komunikację miejską, czyli podróż tarnobrzeskim autobusem linii 11. Oczywiście już na przystanku zaczęły się problemy z wejściem do autobusu, bo był bardzo zatłoczony. Postawiłam wózek na środku autobusu, bo w miejscu gdzie powinny stać wózki oczywiście stali ludzie... Zostawiłam wózek i przeszłam na przód (z dzieckiem na rękach) kupić bilet. Nikt nie ustąpił nam miejsca... Stałam na przodzie autobusu jedną ręką trzymając Fabisia, a drugą trzymając się jakiejś rurki żeby nie upaść. 30 minut jazdy przed nami, 11 kg na rękach... Ale uwaga. Jedna z bab w połowie drogi zaproponowała, że... weźmie Fabisia na swoje kolana a ja sobie dalej będę stała na przodzie autobusu. Nie wiem o czym ona myślała, ale wolałam stać z dzieckiem na rękach niż dać obcej babie własne dziecko... 2 przystanki przed naszym jedna z pań ustąpiła mi miejsce. Wytchnienie dla nóg i rąk...
Powiem Wam też, że Fabi źle się czuł w autobusie. Było bardzo duszno i gorąco. Małemu pot lał się z czoła i aż tulił się do mnie widocznie zmęczony... Chyba darujemy sobie jazdy miejską komunikacją jeśli tak to ma wyglądać :/
Ale... Chciałam Wam opisać co się w działo, gdy do dziewczyn jechaliśmy. Trasa Tarnobrzeg-Sandomierz, czyli liche 12 km. Żeby tam się dostać byliśmy skazani na komunikację miejską, czyli podróż tarnobrzeskim autobusem linii 11. Oczywiście już na przystanku zaczęły się problemy z wejściem do autobusu, bo był bardzo zatłoczony. Postawiłam wózek na środku autobusu, bo w miejscu gdzie powinny stać wózki oczywiście stali ludzie... Zostawiłam wózek i przeszłam na przód (z dzieckiem na rękach) kupić bilet. Nikt nie ustąpił nam miejsca... Stałam na przodzie autobusu jedną ręką trzymając Fabisia, a drugą trzymając się jakiejś rurki żeby nie upaść. 30 minut jazdy przed nami, 11 kg na rękach... Ale uwaga. Jedna z bab w połowie drogi zaproponowała, że... weźmie Fabisia na swoje kolana a ja sobie dalej będę stała na przodzie autobusu. Nie wiem o czym ona myślała, ale wolałam stać z dzieckiem na rękach niż dać obcej babie własne dziecko... 2 przystanki przed naszym jedna z pań ustąpiła mi miejsce. Wytchnienie dla nóg i rąk...
Powiem Wam też, że Fabi źle się czuł w autobusie. Było bardzo duszno i gorąco. Małemu pot lał się z czoła i aż tulił się do mnie widocznie zmęczony... Chyba darujemy sobie jazdy miejską komunikacją jeśli tak to ma wyglądać :/
Wracam do blogosfery! :) Dajcie mi jeszcze chwilkę na ogarnięcie Waszych blogów i jestem pełną gębą :)
-------------------------------
Poranna temperatura ;)
Hej kochane. Wpadam tylko przelotem, ponieważ nie mam w dalszym ciągu dostępu do komputera i internetu... Tęskni mi się za blogowaniem...
Wiem, że nie bardzo wypada... Ale proszę o Wasze kciuki jutro rano. Wiem, że są magiczne i mi pomogą!
Wiem, że nie bardzo wypada... Ale proszę o Wasze kciuki jutro rano. Wiem, że są magiczne i mi pomogą!
Właśnie stuknęło nam 10 miesięcy. I okazały się być przełomowe :) Fabiś jest coraz fajniejszy do zabaw, do pogadania. Nie mogę się doczekać kolejnych dni!
Czas na bilans 10 miesięczniaka!
Co umie?
Chce chodzić trzymany za jedną rekę
Postawił pierwsze dwa samodzielne kroczki! Dokładnie 29 kwietnia.
Uwielbia chować się i wyskakiwać z okrzykami radości. Taka nasza zabawa w chowanego :)
Nowe słówka
Nia nia
puka buka puk (ulubione ostatnimi czasy :D)
Wymiary
waga nie znana, ale podejrzewam, że w okolicach 10,5-11 kg
rozmiar pampersów 5 Babydream
rozmiar ubranek w zależności od firmy 80-86
Mój mały wielki skarb <3
Notka dodana automatycznie. Aktualnie jestem z Małym u mojej babci, bez internetu. Leżę chora :( Obym szybko wyzdrowiała i nie zaraziła Fabiego!
Nadrobię wszystkie zaległości blogowe po powrocie do domu :)
Czas na bilans 10 miesięczniaka!
Co umie?
Chce chodzić trzymany za jedną rekę
Postawił pierwsze dwa samodzielne kroczki! Dokładnie 29 kwietnia.
Uwielbia chować się i wyskakiwać z okrzykami radości. Taka nasza zabawa w chowanego :)
Nowe słówka
Nia nia
puka buka puk (ulubione ostatnimi czasy :D)
Wymiary
waga nie znana, ale podejrzewam, że w okolicach 10,5-11 kg
rozmiar pampersów 5 Babydream
rozmiar ubranek w zależności od firmy 80-86
Mój mały wielki skarb <3
Nadrobię wszystkie zaległości blogowe po powrocie do domu :)























