WIELKANOC 2015
kwietnia 07, 2015
Jak Wam minęły święta? Oprócz tego, że szybko? :) U nas bardzo pozytywnie. Podładowaliśmy akumulatory, odpoczęliśmy i z nowym powerem wracamy. Czas działać :)
Fabiś bardzo polubił kuchenne pomaganie. W szczególności ukochał sobie pieczenie ciast (wg niego "tojtów") i wylizywanie surowego ciasta z miski. Też najbardziej lubiłam oblizywać łyżki i miski jako dziecko :D
Idziemy do Bozi ze święconką. Już dzień wcześniej Fab rozłożył na części pierwsze swój koszyczek. W tym roku miał taki już gotowy, kupny. Do kościoła zabrał ze sobą swoją ulubioną ostatnio zabawkę - pchankę ;)
Nasz kościół dzieli się na górny i dolny. W górnym święcone są koszyczki, natomiast na dole znajduje się Grób Pański. Co roku pełni przy nim wartę straż honorowa. Już jako maleńka dziewczynka pamiętam tych panów, którzy co roku ubrani w mundury stoją na straży grobu. Warta zmienia się co 15 minut, jest bardzo widowiskowa. W międzyczasie można spokojnie odmówić modlitwę, czy ustawić się w kolejce do ucałowania ran po krzyżowaniu. Na co dzień w dolnym kościele są odmawiane koronki, jest też msza dla dzieci :)
Największym Fabisiowym zainteresowaniem podczas świątecznego śniadania cieszył się baranek z ciasta i święcona babka z ucieranego ciasta. Pożarł prawie całą zanim zabraliśmy się za barszcz. Za to baran szybko stracił głowę :P
Po śniadaniu obowiązkowo kawa i ciasto. Oczywiście musiał być mazurek kajmakowy :) A Fabi wynalazł nowy rodzaj flakonu - kjójika :D
Wyprawa do kościoła. W tym roku było lodowato! Dla porównania w tamtym roku w lany poniedziałek miałam na sobie balerinki. Chociaż w tamtym roku święta były końcem kwietnia... KLIK tutaj
Drugi dzień świąt spędziliśmy goszcząc się na obiedzie u babci. Objedliśmy się, poprawiliśmy ciastami... Żeby jak typowi polacy zalec na kanapach z przejedzenia :D
A jak minęły Wasze święta?












0 komentarzy