W trakcie tymczasowej przeprowadzki do Baby Boni okazało się, że Fabiś nic nie chce jeść. W ogóle. Z opresji ratowało nas jedynie cycanie. Stan ten trwał cały pobyt u babci, czyli kilka dni. Dochodziłam do tego o co chodzi i dojść jakoś tam, na miejscu nie mogłam.
Dotarło to do mnie dopiero, gdy wróciliśmy do domu. Włożyłam obiad na talerz, posadziłam dziecko do krzesełka i... syn zjadł wszystko, aż mu się uszy trzęsły!
O co chodziło?
A no, o to, że u babci go karmiłam i nie pozwalałam jeść samemu. Powód jest prosty: krzesełka nie było, a nie wpadłam na taki pomysł, aby je ze sobą wziąć...
Najważniejsze jednak, że doszłam do tego o co chodziło i na przyszłość będę mądrzejsza.
Aktualnie Misiek jest na etapie "siam", więc karmić go nie wolno. Niczym. Nawet zupą. Rewelacyjnie radzi sobie z dorosłym widelcem, zupę też jest w stanie zjeść łyżką. A co mu się nie uda, to wyłapuje palcami ;) Czasami też daję mu do jedzenia zupy... widelec. Wyjada wtedy większe kąski, a resztę zupki zjada sobie normalnie, łyżką (w domu się z tego śmieją, ale odpowiadam im zawsze, że prawdziwy facet obiad je widelcem :P).
Jedyny problem, jaki aktualnie posiadamy w kwestii jedzenia, to... Problem śliniakowy. Dziecko założyć sobie nie da, żadnego. Próbowałam takie na rzep, takie wiązane oraz takie w formie fartuszka - nie i koniec. Zaczyna ciągnąć, szarpać i płakać. Prania przez to więcej, plam więcej... Miałyście może taki problem?
Dotarło to do mnie dopiero, gdy wróciliśmy do domu. Włożyłam obiad na talerz, posadziłam dziecko do krzesełka i... syn zjadł wszystko, aż mu się uszy trzęsły!
O co chodziło?
A no, o to, że u babci go karmiłam i nie pozwalałam jeść samemu. Powód jest prosty: krzesełka nie było, a nie wpadłam na taki pomysł, aby je ze sobą wziąć...
Najważniejsze jednak, że doszłam do tego o co chodziło i na przyszłość będę mądrzejsza.
Aktualnie Misiek jest na etapie "siam", więc karmić go nie wolno. Niczym. Nawet zupą. Rewelacyjnie radzi sobie z dorosłym widelcem, zupę też jest w stanie zjeść łyżką. A co mu się nie uda, to wyłapuje palcami ;) Czasami też daję mu do jedzenia zupy... widelec. Wyjada wtedy większe kąski, a resztę zupki zjada sobie normalnie, łyżką (w domu się z tego śmieją, ale odpowiadam im zawsze, że prawdziwy facet obiad je widelcem :P).
Jedyny problem, jaki aktualnie posiadamy w kwestii jedzenia, to... Problem śliniakowy. Dziecko założyć sobie nie da, żadnego. Próbowałam takie na rzep, takie wiązane oraz takie w formie fartuszka - nie i koniec. Zaczyna ciągnąć, szarpać i płakać. Prania przez to więcej, plam więcej... Miałyście może taki problem?








