Już od dawna chciałam napisać taką notkę. Jak to u mnie jest z karmieniem. Pewnie wiele z Was jest ciekawych, jak my sobie radzimy. A może szukacie wsparcia?
Fabisia od pierwszych dni karmię piersią. W szpitalu przeszłam o to małą wojnę. Po cesarce nakarmili dziecko butlą zamiast dać mi je od razu do piersi. Małego dali mi do karmienia po 12 godzinach. Pytałam położne czy był karmiony, ale odpowiadały, że nie. No to dziwne, że noworodek wytrzymałby 12h bez jedzenia ;) Jedne położne były bardzo cierpliwe i pomagały mi w dostawianiu Małego, a inne twierdziły, że Mały dostanie cukrzycy, bo się nie najada. Chciały mi go dopajać glukozą bądź dawać mm. Na glukozę się nie zgadzałam, raz już nie miałam sił i pozwoliłam, aby nakarmiły go butlą. Dostał mleko Nan. Na szczęście nie załapał o co chodzi ze smoczkiem i wypił może 2 łyczki. Aby go nie dokarmiały zostawiałam dziecko u siebie na sali, pozwalałam go zabierać jedynie na kąpiel. Walczyłam wszystkimi siłami o karmienie piersią. Ale podeszłam też do tego na luzie, bo stwierdziłam, że jeśli się nie uda, no to mm też jest dla ludzi.
Kryzys przyszedł po 4 dniach. Brodawki miałam zmasakrowane. Pogryzione, ponadrywane. Siedziałam z nasmarowanymi brodawkami, wietrzyłam je. Olałam nawet fakt, że na sali siedzi mąż jednej z pacjentek i siedziałam z wywalonym biustem haha. Efekt? Po 24h brodawki się zregenerowały i lekko zahartowały.
Od tamtej pory kryzysów było kilka.
Karmienie piersią wymagało i wciąż wymaga ode mnie wiele poświęceń. Fabian ma bardzo wrażliwy brzuszek. Pierwsze 3 miesiące były koszmarem kolek. Powoli dochodziłam do tego co je wywołuje i odkryłam, że nie mogę jeść pieczywa zwykłego (przechodziło jedynie pszenne), większości owoców, nabiału... I tak jak teraz pieczywo jem, wiele owoców też już wprowadziłam, tak nabiału dalej nie mogę. Koszmar diety mamy karmiącej.
Czasami mam chwile, kiedy rzuciłabym to wszystko... Ale...Fabian jest bez smoczkowy i bez butelkowy. Dlatego teraz karmienie piersią jest tak ważne.
Co w tym najlepsze. Jeszcze w ciąży twierdziłam, że będę go karmić piersią do 6mż. Właśnie tyle teraz ma, a ja karmię dalej. Czemu? Bo te chwile, kiedy Mały jest do mnie przytulony, kiedy mnie głaska, a nawet kiedy bawi się sutkiem, po jedzeniu są WSPANIAŁE. Taka bliskość mamy i dziecka, o której inni członkowie rodziny mogą jedynie marzyć. Chwile kiedy mamy tylko siebie. Kiedy jedno jest zależne od drugiego. Nie wyobrażam sobie teraz ich skończyć. To byłoby jak wyrwanie mi kawałka mnie.
Chciałabym, żeby Fabi sam odstawił się od piersi. Najbardziej pasowałoby mi to do max. 24 miesięcy. Później chciałabym żeby jadł już normalne posiłki z nami :)
Nie żebym w tej notce zachwalała, że karmienie piersią jest lepsze od karmienia butelką. Moja mama wykarmiła mnie i moje rodzeństwo tylko butlą. Pamiętam jakie to poświęcenie, gdy o 3 nad ranem trzeba wstać i przygotować wodę, butlę, rozmieszać wszystko, nakarmić dziecko, a później wrócić do kuchni i umyć butelkę. Ja mam o tyle łatwiej, że wyciągam cycka i już.
PS. Nowa fura już jest z nami. Niedługo notka o pierwszych wrażeniach :) Tylko zdjęcia muszę porobić.
PS2. Na zdjęciach Fabiano ma 14 dni :)
Fabisia od pierwszych dni karmię piersią. W szpitalu przeszłam o to małą wojnę. Po cesarce nakarmili dziecko butlą zamiast dać mi je od razu do piersi. Małego dali mi do karmienia po 12 godzinach. Pytałam położne czy był karmiony, ale odpowiadały, że nie. No to dziwne, że noworodek wytrzymałby 12h bez jedzenia ;) Jedne położne były bardzo cierpliwe i pomagały mi w dostawianiu Małego, a inne twierdziły, że Mały dostanie cukrzycy, bo się nie najada. Chciały mi go dopajać glukozą bądź dawać mm. Na glukozę się nie zgadzałam, raz już nie miałam sił i pozwoliłam, aby nakarmiły go butlą. Dostał mleko Nan. Na szczęście nie załapał o co chodzi ze smoczkiem i wypił może 2 łyczki. Aby go nie dokarmiały zostawiałam dziecko u siebie na sali, pozwalałam go zabierać jedynie na kąpiel. Walczyłam wszystkimi siłami o karmienie piersią. Ale podeszłam też do tego na luzie, bo stwierdziłam, że jeśli się nie uda, no to mm też jest dla ludzi.
Kryzys przyszedł po 4 dniach. Brodawki miałam zmasakrowane. Pogryzione, ponadrywane. Siedziałam z nasmarowanymi brodawkami, wietrzyłam je. Olałam nawet fakt, że na sali siedzi mąż jednej z pacjentek i siedziałam z wywalonym biustem haha. Efekt? Po 24h brodawki się zregenerowały i lekko zahartowały.
Od tamtej pory kryzysów było kilka.
Karmienie piersią wymagało i wciąż wymaga ode mnie wiele poświęceń. Fabian ma bardzo wrażliwy brzuszek. Pierwsze 3 miesiące były koszmarem kolek. Powoli dochodziłam do tego co je wywołuje i odkryłam, że nie mogę jeść pieczywa zwykłego (przechodziło jedynie pszenne), większości owoców, nabiału... I tak jak teraz pieczywo jem, wiele owoców też już wprowadziłam, tak nabiału dalej nie mogę. Koszmar diety mamy karmiącej.
Czasami mam chwile, kiedy rzuciłabym to wszystko... Ale...Fabian jest bez smoczkowy i bez butelkowy. Dlatego teraz karmienie piersią jest tak ważne.
Co w tym najlepsze. Jeszcze w ciąży twierdziłam, że będę go karmić piersią do 6mż. Właśnie tyle teraz ma, a ja karmię dalej. Czemu? Bo te chwile, kiedy Mały jest do mnie przytulony, kiedy mnie głaska, a nawet kiedy bawi się sutkiem, po jedzeniu są WSPANIAŁE. Taka bliskość mamy i dziecka, o której inni członkowie rodziny mogą jedynie marzyć. Chwile kiedy mamy tylko siebie. Kiedy jedno jest zależne od drugiego. Nie wyobrażam sobie teraz ich skończyć. To byłoby jak wyrwanie mi kawałka mnie.
Chciałabym, żeby Fabi sam odstawił się od piersi. Najbardziej pasowałoby mi to do max. 24 miesięcy. Później chciałabym żeby jadł już normalne posiłki z nami :)
Nie żebym w tej notce zachwalała, że karmienie piersią jest lepsze od karmienia butelką. Moja mama wykarmiła mnie i moje rodzeństwo tylko butlą. Pamiętam jakie to poświęcenie, gdy o 3 nad ranem trzeba wstać i przygotować wodę, butlę, rozmieszać wszystko, nakarmić dziecko, a później wrócić do kuchni i umyć butelkę. Ja mam o tyle łatwiej, że wyciągam cycka i już.
PS. Nowa fura już jest z nami. Niedługo notka o pierwszych wrażeniach :) Tylko zdjęcia muszę porobić.
PS2. Na zdjęciach Fabiano ma 14 dni :)
In
rozwój,
6 miesięcy
Moja kruszynka skończyła pół roku. Kompletnie nie mam pojęcia, jak to możliwe, że czas ucieka mi przez palce. Dopiero był taki malutki, nieporadny... A tu już mam kawał chłopa, który jest coraz bardziej samodzielny...
I co miesięczne podsumowanie:
Co umie?
Pełza do tyłu
Przekłada zabawki z ręki do ręki
Powoli zaczyna podciągać pupkę do góry
Szczypie
Przez chwilę utrzymuje się sam w siadzie
Chce stawać na prostych nogach :O
Ulubione zajęcie ostatnich dni?
Pierdzenie ustami
Drapanie
Wymiary?
Pampersy rozmiar 4
Ciuszki rozmiar 80/86
Co jadł nowego?
Gruszki, Mango, Jagody, Banana, Brzoskwinię, Biszkopty, Chrupki kukurydziane
I co miesięczne podsumowanie:
Co umie?
Pełza do tyłu
Przekłada zabawki z ręki do ręki
Powoli zaczyna podciągać pupkę do góry
Szczypie
Przez chwilę utrzymuje się sam w siadzie
Chce stawać na prostych nogach :O
Ulubione zajęcie ostatnich dni?
Pierdzenie ustami
Drapanie
Wymiary?
Pampersy rozmiar 4
Ciuszki rozmiar 80/86
Co jadł nowego?
Gruszki, Mango, Jagody, Banana, Brzoskwinię, Biszkopty, Chrupki kukurydziane
Dzień Babci i Dziadka zbliża się wielkimi krokami. Myślicie już nad prezentami? Ja mam już w głowie plan i powoli będę go realizować. Efektami pochwale się na końcu, bo może trafi tu ktoś z rodziny i się wygada?:)
Dla tych, którzy pomysłu nie mają polecam stworzyć fotoksiążkę lub fotokalendarz ze zdjęciami Waszego Maluszka. Na rynku jest wiele firm zajmujących się tego typu drukiem, więc jest w czym wybierać.
Swego czasu pisałam Wam o tym, że zamówiłam fotoksiążkę. Na e-mail przyszedł mi link z promocją w serwisie FamilyServicePhoto gdzie fotoksiążka była przeceniona z 89,90 zł na 00,00 zł. Jedynym poniesionym przeze mnie kosztem była wysyłka, która wyniosła 20 zł. Na przesyłkę czekałam 9 dni od potwierdzenia wpłynięcia pieniążków. Paczka szła bodajże z Niemczech. Jakościowo jest bardzo fajna :) Program do tworzenia fotoksiążki też jest bardzo dobry, a przy tym łatwy. Jestem zadowolona z tego zakupu. Jedyny minus jaki widzę, to koszt. Całościowo wychodzi 110zł! co jest jak dla mnie kwotą z lekka przesadzoną.
Moja fotoksiążka prezentuje się tak (jakość zdjęć okropna, za oknem szaro, a po obróbce zdjęcia straciły na jakości) jest to fotoksiążka Design, format 20x20 cm, okładka miękka, 30 stron
* Nie współpracuję z tym sprzedawcą oraz nie mam prowizji z reklamy sprzedawcy na moim blogu.
Fotokalendarz także znalazł się u mnie w domku. Moja mama zażyczyła sobie jeden, więc sama także stworzyłam egzemplarz dla nas. Mamy kalendarz 13 stronnicowy, wielkość A3. Zamawiałam na allegro za 23,90 zł u użytkownika _imago_. Kalendarz jest na papierze satynowym 160g. Tutaj także jestem zadowolona z obsługi. Jedynie mogłabym się przyczepić sama do siebie, że mam słabe jakościowo fotki, bo to widać na fotokalendarzu :) Ale co się dziwić, jak większość zdjęć robię telefonem ;)
* Nie współpracuję z tym sprzedawcą oraz nie mam prowizji z reklamy sprzedawcy na moim blogu.
A co Wy planujecie sprezentować swoim bliskim?:)
Dla tych, którzy pomysłu nie mają polecam stworzyć fotoksiążkę lub fotokalendarz ze zdjęciami Waszego Maluszka. Na rynku jest wiele firm zajmujących się tego typu drukiem, więc jest w czym wybierać.
Swego czasu pisałam Wam o tym, że zamówiłam fotoksiążkę. Na e-mail przyszedł mi link z promocją w serwisie FamilyServicePhoto gdzie fotoksiążka była przeceniona z 89,90 zł na 00,00 zł. Jedynym poniesionym przeze mnie kosztem była wysyłka, która wyniosła 20 zł. Na przesyłkę czekałam 9 dni od potwierdzenia wpłynięcia pieniążków. Paczka szła bodajże z Niemczech. Jakościowo jest bardzo fajna :) Program do tworzenia fotoksiążki też jest bardzo dobry, a przy tym łatwy. Jestem zadowolona z tego zakupu. Jedyny minus jaki widzę, to koszt. Całościowo wychodzi 110zł! co jest jak dla mnie kwotą z lekka przesadzoną.
Moja fotoksiążka prezentuje się tak (jakość zdjęć okropna, za oknem szaro, a po obróbce zdjęcia straciły na jakości) jest to fotoksiążka Design, format 20x20 cm, okładka miękka, 30 stron
* Nie współpracuję z tym sprzedawcą oraz nie mam prowizji z reklamy sprzedawcy na moim blogu.
![]() |
| Przed i Po przeróbce :) |
Fotokalendarz także znalazł się u mnie w domku. Moja mama zażyczyła sobie jeden, więc sama także stworzyłam egzemplarz dla nas. Mamy kalendarz 13 stronnicowy, wielkość A3. Zamawiałam na allegro za 23,90 zł u użytkownika _imago_. Kalendarz jest na papierze satynowym 160g. Tutaj także jestem zadowolona z obsługi. Jedynie mogłabym się przyczepić sama do siebie, że mam słabe jakościowo fotki, bo to widać na fotokalendarzu :) Ale co się dziwić, jak większość zdjęć robię telefonem ;)
* Nie współpracuję z tym sprzedawcą oraz nie mam prowizji z reklamy sprzedawcy na moim blogu.
A co Wy planujecie sprezentować swoim bliskim?:)
In
Noworocznie
Wczorajszego sylwestra spędziłam leżąc przy synku, klikając na forum oraz oglądając Polsat. Ostatnie chwile starego roku żegnałam przytulona do Fabisia :) Zastanawiałam się czy nie obudzą go fajerwerki i petardy, póki nie zaczęli strzelać obok naszych okien, to było ok. Później tylko lekko się przebudzał, ale maminy cyc pomógł opanować sytuację. Poszłam spać o 4, pobudkę miałam już o 7 ;)
Pierwszy noworoczny spacerek już za nami. Za oknem bardzo przyjemnie: słoneczko, +5 stopni. Wybraliśmy się do parku. Fabi nie spał całą drogę (godzinną), a w parku zażyczył sobie zabawy wózkiem (musiałam go posadzić na kolanach i pozwolić odpychać wózek). Było bardzo dużo pań z dziećmi i kilka par :) Widziałam też jedną panią z tak podobającym mi się wózkiem Graco Symbio, ale przeokropnie skrzypiał :o Mam nadzieję, że mój Graco Evo będzie przyjaźniejszy dla ucha...
A teraz kilka fotek z dzisiejszego spacerku :)
i Sylwestrowi my :)
Pierwszy noworoczny spacerek już za nami. Za oknem bardzo przyjemnie: słoneczko, +5 stopni. Wybraliśmy się do parku. Fabi nie spał całą drogę (godzinną), a w parku zażyczył sobie zabawy wózkiem (musiałam go posadzić na kolanach i pozwolić odpychać wózek). Było bardzo dużo pań z dziećmi i kilka par :) Widziałam też jedną panią z tak podobającym mi się wózkiem Graco Symbio, ale przeokropnie skrzypiał :o Mam nadzieję, że mój Graco Evo będzie przyjaźniejszy dla ucha...
A teraz kilka fotek z dzisiejszego spacerku :)
i Sylwestrowi my :)






