In
uroda,
Odpicowana mama
Jeszcze przed zajściem w ciążę nie wyobrażałam sobie wyjścia na dwór bez makijażu. No bo jak to tak? Bez makijażu, to prawie, jak nago. Twarz bez wyrazu, jak nastolatka...
Patrzyłam na inne mamy: z tłustymi włosami, w rozciągniętych dresach, nie pomalowane, z sińcami pod oczami. I miałam postanowienie, że jeśli zostanę matką, to do grona zaniedbanych mamusiek nie dołączę.
O, jak ja się myliłam! Pierwsze trzy miesiące życia Fabianka były koszmarem kolek. W przerwach od krzyków, zamiast pomalować się i umyć włosy to... szłam spać. Bo inaczej nie mogłabym normalnie funkcjonować.
Patrząc wtedy w lustro widziałam cień siebie... Bo gdzie byłam ja? Kochająca makijaż, kosmetyki? Widziałam w odbiciu jakąś zaniedbaną dziewczynę z wielkimi sińcami pod oczami i jesienią średniowiecza na twarzy...
Na szczęście ten trudny czas szybko minął. Razem z Fabiankiem nauczyliśmy się siebie. Wiem, kiedy mam chwilkę dla siebie, kiedy mogę odpocząć.
Chwilę na pomalowanie się i zadbanie o siebie mam z samego rana. Wkładam wtedy Fabisia do krzesełka do karmienia. Kładę mu zabawki i mam 5 minut na szybki makijaż ;) Bo ogarnąć chałupę też trzeba, więc skupiam się na tym, aby makijaż był szybki, maskował niedoskonałości i delikatnie upiększał.
Krok 1. Na niedoskonałości, zaczerwienienia (w moim przypadku broda i skrzydełka nosa) i powieki nakładam podkład. Aktualnie korzystam z FM Make up Advanced Foundation (w kolorze Alabaster)
Krok 2. Całość twarzy pudruję. Używam pudru Alverde (w kolorze 010 Naturelle)
Krok 3. Na powiece rysuję kreskę. Tutaj akurat używam kredki jumbo pencil Avon w kolorze surf. Czasami przy odrobinie szczęścia udaje mi się pomalować cieniami ;)
Krok 4. Rzęsy tuszuję. Robię to metodą zygzakową. Aktualnie używam tuszu Avon Super Drama (chociaż wcale go nie lubię, ot prezent)
Krok 5. Na usta nakładam odrobinę Carmexu. Posiadam dwa, jeden zwykły w słoiczku, drugi noszę w torebce - wiśniowy w tubce.
Krok 6. Twarz konturuję różem. Aktualnie jest to po prostu cień Kobo z kolekcji mono w odcieniu 104 Pale Peach
Całość zajmuje mi 5 minut. Na dłuższe makijażowe posiedzenia nie mam czasu :) Ale liczy się fakt, że pomaluję się i nie chodzę jakbym była chora (a tak wyglądam nie pomalowana ;))
Ps. Jak Wam się podoba pomysł umieszczania od czasu do czasu notki kosmetycznej? :)
Patrzyłam na inne mamy: z tłustymi włosami, w rozciągniętych dresach, nie pomalowane, z sińcami pod oczami. I miałam postanowienie, że jeśli zostanę matką, to do grona zaniedbanych mamusiek nie dołączę.
O, jak ja się myliłam! Pierwsze trzy miesiące życia Fabianka były koszmarem kolek. W przerwach od krzyków, zamiast pomalować się i umyć włosy to... szłam spać. Bo inaczej nie mogłabym normalnie funkcjonować.
Patrząc wtedy w lustro widziałam cień siebie... Bo gdzie byłam ja? Kochająca makijaż, kosmetyki? Widziałam w odbiciu jakąś zaniedbaną dziewczynę z wielkimi sińcami pod oczami i jesienią średniowiecza na twarzy...
Na szczęście ten trudny czas szybko minął. Razem z Fabiankiem nauczyliśmy się siebie. Wiem, kiedy mam chwilkę dla siebie, kiedy mogę odpocząć.
Chwilę na pomalowanie się i zadbanie o siebie mam z samego rana. Wkładam wtedy Fabisia do krzesełka do karmienia. Kładę mu zabawki i mam 5 minut na szybki makijaż ;) Bo ogarnąć chałupę też trzeba, więc skupiam się na tym, aby makijaż był szybki, maskował niedoskonałości i delikatnie upiększał.
Czego używam?
Krok 1. Na niedoskonałości, zaczerwienienia (w moim przypadku broda i skrzydełka nosa) i powieki nakładam podkład. Aktualnie korzystam z FM Make up Advanced Foundation (w kolorze Alabaster)
Krok 2. Całość twarzy pudruję. Używam pudru Alverde (w kolorze 010 Naturelle)
Krok 3. Na powiece rysuję kreskę. Tutaj akurat używam kredki jumbo pencil Avon w kolorze surf. Czasami przy odrobinie szczęścia udaje mi się pomalować cieniami ;)
Krok 4. Rzęsy tuszuję. Robię to metodą zygzakową. Aktualnie używam tuszu Avon Super Drama (chociaż wcale go nie lubię, ot prezent)
Krok 5. Na usta nakładam odrobinę Carmexu. Posiadam dwa, jeden zwykły w słoiczku, drugi noszę w torebce - wiśniowy w tubce.
Krok 6. Twarz konturuję różem. Aktualnie jest to po prostu cień Kobo z kolekcji mono w odcieniu 104 Pale Peach
Całość zajmuje mi 5 minut. Na dłuższe makijażowe posiedzenia nie mam czasu :) Ale liczy się fakt, że pomaluję się i nie chodzę jakbym była chora (a tak wyglądam nie pomalowana ;))
A jak wygląda Wasz codzienny makijaż? Macie na to czas?
Ps. Jak Wam się podoba pomysł umieszczania od czasu do czasu notki kosmetycznej? :)











