Aura za oknem iście jesienna. Szaro, buro, ponuro, a do tego zimno. Wyciągnęłam więc z szafy swetry, z szafki kuchennej ulubiony kubek, a z szuflady herbatę. To znak, że jesień czeka za rogiem. W związku z tym dzisiaj przywołuję zdjęciami jeszcze kawałek lata. Zobaczcie nasze wakacyjne wspomnienia, tym razem kilka zdjęć z dwóch niemieckich miast.
Dzisiaj przygotowałam dla Was luźną i szybką notkę z moimi jesiennymi typami dla dzieci, z aktualnej kolekcji H&M. W tamtym roku pokazywałam Wam typy z różnych sieciówek, w tym skusiłam się tylko na HaMie. Zapraszam Was do dalszej części notki :)
Oj, długo nas na blogu nie było. Chyba jakieś zmęczenie materiału. Z jednej strony mam ochotę pisać i mam mnóstwo pomysłów, z drugiej pustka gdy otwieram bloga. Frustrujące, bardzo. Dlaczego więc nas nie było?
Długo leżał w szafie i czekał na Fabisia wełniany zimowy płaszczyk. Ale w końcu się doczekał i syn do niego wystarczająco podrósł. Więc korzystamy i stroimy się, żeby zadać szyku nawet przy zwykłym wyjściu z psem :)
Ten tydzień był męczący. W sobotę wieczorem Fabiś zaczął sucho kaszleć, wymiotować, a w nocy dusić się... W niedzielę rano jechaliśmy na pogotowie z MB, diagnoza - zapalenie krtani. 4 dni antybiotyku oraz nebulizacji. Nebulizacje okazały się być torturą dla tego małego diabła, więc po konsultacjach z pediatrą odstawiliśmy je. Sąsiedzkie uszy odetchnęły z ulgą ;) Po wczorajszej kontroli u lekarza Fab dostał jeszcze wykrztuśnie krople oraz leki na katar (ma go już ponad dwa tygodnie...)
Co u mnie? Praca, praca, praca. Czasu na spanie mam mniej niż bardzo mało, a tu październik i studia się zaczną. Ale dam radę! :) A Was zapraszam na misiowe all. Link pod nagłówkiem, zakładka Sklepik :)
W tym tygodniu przeszłam też załamanie nerwowe w związku z blogiem... 1 października zniknęły zdjęcia ze wszystkich postów! Zawał na miejscu normalnie... Kilka dni grzebałam co się mogło stać, już nawet zaczęłam myśleć o przenosinach na własny serwer... Ale odkryłam wczoraj, że ktoś usunął mi po prostu zdjęcia z PicassaWeb i były w koszu :/ Wirus? Najważniejsze, że już się pojawiły :)
PS. Kupiłam w końcu wymarzone sztyblety! :D
Fabiś miał na sobie:
Tshirt - Rebel
Legginsy - Cherokee
Buty - Clarks
Kolejny, drugi już żłobkowy tydzień za nami. W poniedziałek Fabiś wrócił po tygodniowej przerwie do żłobka. Przyznam, że bałam się. Bo jednak przerwa w żłobkowaniu może spowodować kolejną turę płaczu, gdy dziecko iść od mamy nie chce.
Na szczęście miło rozczarowałam się :) Fabiś z uśmiechem na twarzy poszedł do dzieci i tak było przez cały ten tydzień. Podejrzewam, że wpłynął na to... kolega. Bo synek ma już swojego ulubionego kolegę, który już od drzwi biegnie właśnie do niego :) Dziś zauważyłam jeszcze, że dołączyła do nich dziewczynka, więc mają zgraną pakę. Cieszy mnie to bardzo, bo czasami żłobkowe przyjaźnie są trwałe i długie. A świadczy o tym znajomość mojej siostry ze swoim kolegą. Od żłobka, do teraz - gimnazjum, nadal się ze sobą przyjaźnią. Piękne, prawda?
W tym tygodniu dostałam także pierwszą Fabiniową pracę (klik). Dumna mnie rozpierała, a z emocji aż miałam łzy w oczach :))
A jak u Was kochane?
Fabiś miał na sobie:
Tshirt - England (sh)
Spodnie - nn (sh)
Buty - H&M
U nas w domu to jednak bardziej obchodzi się imieniny niż urodziny, ot tak po katolicku. Bo przecież świętowanie dnia urodzenia przyszło do nas z Niemiec. W dawnych czasach katolicy świętowali jedynie dzień swojego imienia, ponieważ kościół uważał obchodzenie urodzin za pogańskie zwyczaje ;)
My jednak historią się nie przejmujemy i świętować lubimy. Dlatego 1 września, jak co roku stawiliśmy się u ukochanej babci Fabisia - Boni. Choć Fab humoru nie miał, z powodu wyżynającej się piątki ;)
Fabiś miał na sobie:
Tshirt - Rebel
Spodnie - Rebel
In
strój,
z życia
Babie lato
Ten tydzień pogodowo nas rozpieścił. Od rana słoneczko, choć do godziny 13 dość chłodno. Po 13 upalnie, a po 17 lodowato. Babie lato, jak nic :)
Dlatego od razu po żłobku korzystając z pogody chodziliśmy na plac zabaw. To jeden z ulubionych placyków Fabisia, bo wszystko jest idealnie dopasowane do jego wzrostu i nie muszę go trzymać za rączkę np. na małpim gaju, żeby mógł sobie przejść.
Także młodzieniec korzysta i wykorzystuje nadmiar energii do fizycznej zabawy, a ja z przyjemnością napawam się widokiem tej zadowolonej buzi :)
PS. Wracamy na allegro, zapraszamy na zakupy :) > klik <
Fabiś ma na sobie:
Bluza - TU (sh)
Spodnie - Early Days (sh)
Buty - Bartek
1 września będzie inaczej. Czekają nas ogromne zmiany. Już od początku tego roku zastanawiałam się nad jednym z rozwiązań dotyczących opieki nad synkiem, a tak dokładniej zapisem do żłobka. Wcześniej byłam zależna od wszystkich i w sumie od wszystkiego - chorób, humoru i innych mniej czy bardziej ważnych rzeczy. Z duszą na karku poszłam 1 marca zapisać Fabisia. Postanowiłam, że spróbuję, może akurat miejsce się znajdzie dla niego, a ja w tym czasie zdecyduję czy pójdzie czy jednak nie pójdzie. Dziś już wiem, że został przyjęty. Że czeka na niego krzesełko przy którym będzie jadał, że czeka na niego miejsce w szatni ze znaczkiem tylko dla niego, że gdzieś tam na sali jest jego łóżeczko. I w końcu, że czekają na niego koledzy i koleżanki oraz panie, które wymyślą tyle świetnych zabaw i gier, których ja w domu pewnie bym nie miała jak przeprowadzić.
I z jednej strony się cieszę, a z drugiej boję i smucę. Jest jeszcze takim maluszkiem i będzie tam cały dzień beze mnie. A to przecież przy mnie powinien poznawać świat. To ja pierwsza powinnam słyszeć jego nowe słowa i zachwyty nad nowymi umiejętnościami. To ze mną powinien dzielić smutki i radości, to przy mnie powinien zawierać nowe znajomości. Ale niestety nie wszystko da się mieć... Od 1 października znowu będę znikać na całe dnie, a gdzieś synek zostać musi... Nie mogę przecież obciążać rodziny, a tym bardziej kogokolwiek zmuszać do tego, aby został z moim dzieckiem. Wiem tylko, że jeśli Fabisiowi żłobek się nie spodoba, to niebo i ziemię poruszę, aby opiekę jednak miał. I jak trzeba będzie, to zostanie w domu.
Dlatego z jednej strony się chwalę, a z drugiej smucę... Może jednak ta decyzja okaże się być trafna, a Fabiś polubi nowe miejsce? Taką mam po cichu nadzieję. Liczę też, że nowy plan zajęć na studiach będzie nam przyjazny i nie będę musiała znowu siedzieć tam do 22 jak to było w pierwszym semestrze. Trzymajcie za nas kciuki!
Fabiś miał na sobie:
Czapka - Biedronka
Tshirt - Rebel
Legginsy - Cherokee (sh)
Buty - H&M (prezent)






