Dzisiaj mam dla Was zdjęcia jeszcze wrześniowe. Wykorzystaliśmy resztki ciepłej pogody i pojechaliśmy na wieś, do mojej koleżanki. Fabiś miał tam istny raj, ponieważ były kury, kaczki, gęsi, krowy i świnie. Pierwszy raz widział je "na żywo". Była radość z karmienia i całego dnia spędzonego na dworze :) Zobaczcie to na zdjęciach :)
Dzięki praktykom studenckim w lipcu miałam okazję kilka razy odwiedzić Sandomierz. Jak wiecie jest to moje ulubione historyczne miasto, które znajduje się rzut beretem od mojego. Ma jeszcze wiele miejsc, których nie widziałam, więc przy okazji pobytu postanowiłam wykorzystać czas i zwiedzić dwa kolejne jeszcze nie widziane przeze mnie miejsca. Tym razem były to Podziemia oraz wzgórze Salve Regina. Dziś przygotowałam dla Was kilka słów o tym słynnym wzgórzu. Zapraszam do dalszej części notki :)
Cześć Kochane :)
Upał niemiłosierny, leje się żar z nieba, aż człowiek nie ma sił na myślenie, czy podniesienie ręki. Zalegamy z Fabim w domu i leżymy, nadrabiając serialowe zaległości. A że pierwszy sezon za mną, to i czas na nową notkę. Tak dokładniej obiecaną drugą część spaceru po Sandomierzu. Mam nadzieję, że poprzedni wpis przypadł Wam do gustu i będziecie chcieć częściej takie notki. Koniecznie dajcie znać w komentarzu :)
Wąwóz Królowej Jadwigi - jest to jedno z najbardziej urokliwych miejsc. Nie długi wąwóz, wyżłobiony w Sandomierskich lessach, którego zbocza porastają wiązy, lipy, klony i akacje.
Jest o tym miejscu legenda - pewnego wieczoru Królowa Jadwiga przejeżdżała przez okoliczne wsie, niestety jej sanie zakopały się w śniegu, w szczerym polu, a woźnica nie był w stanie ich odkopać. Pomogli im dopiero mieszkańcy wioski Świątniki. Zaproponowali Królowej wówczas również nocleg. Nazajutrz Królowa zapytała uczynnych wieśniaków w jaki sposób może im się odwdzięczyć, a wówczas oni poskarżyli się na okrutnego pana, który na wszelkie sposoby utrudnia im życie. Jadwiga obiecała im, że wykupi wieś. Na znak obietnicy zostawiła sołtysowi własne, białe rękawiczki, którymi miała prawo czynić znak krzyża, jako Królowa Polski. Podobno te rękawiczki nadal można obejrzeć w Muzem Domu Długosza w Sandomierzu :)
Zamek Kazimierski - zamek królewski wybudowany dla Kazimierza Wielkiego w XIII wieku. Do dzisiejszych czasów zachowało się niestety tylko jedno ze skrzydeł mieszkalnych, a dokładnie skrzydło zachodnie. W XIX wieku zamek zamieniono we więzienie, którym było przez 130 lat, świadczy o tym m.in. okratowane pomieszczenie na ryneczku (zdjęcie niżej). We wnętrzach zamku aktualnie znajduje się hotel oraz Muzeum Okręgowe.
Na zamkowym ryneczku można aktualnie podziwiać miniaturowe zabytki Sandomierza m.in. Collegium Gostumianum, którego nie ma na naszych zdjęciach.
Widok z zamku na dorzecze Wisły i Sanu.
Na placu zamkowym znajduje się jedna, bardzo ciekawa komnata. Jest dokładnie za tymi kutymi, czarnymi drzwiami. Może to nie tyle komnata, co... piwnica? Jest to pomieszczenie, w którym znajdują się narzędzia tortur. Jedno z nich - dyby - jest wystawione na światło dzienne. Reszta jest okratowana i można ją podziwiać tylko z daleka. Niestety drzwi były już zamknięte, ponieważ byliśmy już po godzinach otwarcia Muzeum ;)
Bazylika katedralna Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - (widok od strony zamku) wzniesiona w XIV wieku w stylu gotyckim. W środku zachowały się freski bizantyjsko-ruskie, ołtarze, rokokowe obrazy i rzeźby. Bazylika jest oczywiście otwarta dla zwiedzających, jednak należy okazać szacunek dla modlących się wiernych oraz mieć odpowiedni strój ;) Od strony zamku znajduje się figura bł. Wincentego Kadłubka. My do środka już nie wchodziliśmy, ponieważ trwała msza wieczorna.
Dzwonnica katedralna - świadek największych Sandomierskich wydarzeń. Dzwonnica wybudowana w XVII wieku. Otwarta dla turystów, główną atrakcją jest tutaj zejście do pierwszej kondygnacji piwnic. Przyznam szczerze, że sama nigdy w niej nie byłam (czas to nadrobić!)
Dom Długosza - zbudowany w XV wieku z fundacji słynnego historyka. Jest to jeden z najlepiej zachowanych gotyckich domów. We wnętrzu znajduje się Muzeum Diecezjalne. Z pewnością ciekawie wyróżnia się na tle innych domów tym stromym dachem. Znajduje się tuż przy Katedrze.
Na sam koniec zwiedzania Fabiś bardzo zgłodniał. Poszliśmy w nasze ulubione miejsce z fast (a może slow) foodami. Są to Zapiekanki Sandomierskie, które znajdują się przy budynku Poczty Polskiej. To najlepsze zapiekanki, jakie jadłam do tej pory, więc chwalę i polecam! Bułka jest miękka i chrupiąca, są w niej świeże składniki (a nie jakieś mrożonki). Bez przeszkód i obaw można je dać dzieciaczkom. Do wyboru mamy kilka wersji, my wzięliśmy standardową Sandomierską (buła, ser, pieczarki, sosik i szczypiorek). Za dodatkową opłatą można dokupić świeżego pomidora/ogórka. Pychotka! (PS. Fabiś po zjedzeniu zapiekanki podszedł do okienka i upominał się o "niam", także wróciliśmy do domu z dodatkową zapiekanką na wynos :D)
Jak Wam się podobała wycieczka po naszym Małym Rzymie? :)
Dajcie znać w komentarzach!
Buziaki Misie
Razem z Fabisiem kilka dni temu wybraliśmy się w krótką podróż do Sandomierza. Chcemy, żebyście i Wy poznali uroki tego niewielkiego miasteczka. Sandomierz możecie skojarzyć poprzez serial Ojciec Mateusz. Główna część akcji rozgrywa się właśnie na Sandomierskiej Starówce. A my mamy do niej tylko 13 km, więc korzystamy z jej uroków i od czasu do czasu wybieramy się tam na spacer, lody i zapiekanki :)
Sandomierz leży w województwie świętokrzyskim i graniczy z województwem pokarpackim. Pierwsze ślady osadnictwa na tym terenie pochodzą z epoki neolitu, czyli 5200-1700 p.n.e. Jest to miasto historyczne, w którym zamieszkiwali królowie, książęta, a także znane osobistości. 12 czerwca 1999 roku odwiedził je także papież Jan Paweł II.
Podczas naszego "wirtualnego" spaceru zabierzemy Was z Fabisiem w podróż po Starówce, jednakże nie mieliśmy na tyle czasu, żeby sfotografować wszystkie Sandomierskie atrakcje. Naprawimy to następnym razem i jeśli wpis przypadnie Wam do gustu, to zrobimy kolejną część :) A teraz, zaczynamy zwiedzanie!
Brama Opatowska - zbudowana w XIV-XVI wieku. Jest to jedna z najlepiej zachowanych bram w Polsce. Wysoka na 30 m pozwala zobaczyć cudowną panoramę Sandomierza. Bramy strzeże śmierć ;) która straszy turystów. W dawnyh czasach bram było cztery - Zawichojska, Opatowska, Krakowska i Lubelska, jednakże do dzisiejszych czasów zachowała się tylko ta druga. Brama jest otwarta dla zwiedzających, jednakże Fabiś był jeszcze za malutki, żeby wejść na górę.
Pan siedzący przy Bramie sprzedawał Sandomierskie ptysie i obwarzanki :))
Kamienica Oleśnickich - najlepiej zachowany dom mieszczański, w którym zachowały się podcienia. Aktualnie mieści się w nim siedziba Poczty Polskiej. Ulica Rynek 10.
Ratusz - Centralny punkt Starówki. Zbudowany po 1349 roku, na planie kwadratu i zwieńczony wieżą z dobudowanym później działającym do dziś zegarem. Na parterze mieści się Muzeum, na piętrze jest Sala Ślubów, a w piwnicach klub Lapidarium. Od wschodu przed ratuszem stoi ufundowana w 1776 roku figura Matki Bożej. Zegar jest bardzo pomocny przy zwiedzaniu, swoim dźwiękiem przypomina o upływającym czasie, a dzięki krótkim dzwonom możemy zorientować się ile już "po" danej godzinie (jedno krótkie dzwonienie to 15 minut, dwa 30 minut itd).
Fontanna, którą zobaczycie niżej znajduje się za restauracją Kordegarda. To bardzo urokliwy skwerek zamknięty między kamienicami. Bardzo często wykorzystywany jest podczas zdjęć do serialu i odgrywa rolę m.in. bazarku z warzywami i owocami.
Rynek Sandomierza znajduje się na wzniesieniu. Najciekawszą atrakcją dla dzieci są tutaj po części oswojone już gołębie. Sam rynek natomiast okalają cudownej urody kamienice. Mam małe marzenie zamieszkać kiedyś właśnie w takiej na Sandomierskiej Starówce :) W kamieniczkach znajdują się obecnie sklepy, restauracje i kawiarnie.
Najbardziej charakterystycznym kamieniem Ziemi Sandomierskiej jest Krzemień Pasiasty. W sklepikach z pamiątkami można kupić z nim m.in. biżuterię. Najszlachetniejsza na świecie odmiana krzemienia występuje właśnie w tych stronach.
Furta Dominikańska - inaczej Ucho Igielne. Nazwa ta wywodzi się od wąskiego kształtu przypominającego właśnie ucho igły. Furta ta poprzez odsłonięcie krenelażu oraz ganku w odsłoniętej części muru miała służyć zwiększeniu obronności miasta. Nazywana także Furtą Dominikańską, ponieważ dawała schronienie za murami miasta dominikanom ze Wzgórza Świętojakubskiego.
Schodzimy niżej i dziecko wpada w zachwyt - armaty! Stoi ich tam bodajże 3. Otoczone pięknym skwerkiem z rabatami, zachęcającym do chwili odpoczynku na ławeczce :)
CIĄG DALSZY W KOLEJNEJ NOTCE
Aby nie zamulić Wam i sobie komputera jestem zmuszona podzielić notkę na dwie części. Mam nadzieję, że część pierwsza przypadła Wam do gustu i że będziecie oczekiwać na nasze dalsze zwiedzanie :)








