Aura za oknem iście jesienna. Szaro, buro, ponuro, a do tego zimno. Wyciągnęłam więc z szafy swetry, z szafki kuchennej ulubiony kubek, a z szuflady herbatę. To znak, że jesień czeka za rogiem. W związku z tym dzisiaj przywołuję zdjęciami jeszcze kawałek lata. Zobaczcie nasze wakacyjne wspomnienia, tym razem kilka zdjęć z dwóch niemieckich miast.
Na niedzielę mamy dla Was kilka zdjęć. Jak wiecie z instagrama (bądź nie ;)) byliśmy na małych wakacjach końcem lipca. Zdjęcia z nich są już wywołanie i schowane do albumu, ale chcemy tymi chwilami podzielić się również z Wami :)
Dzisiaj mam dla Was zdjęcia jeszcze wrześniowe. Wykorzystaliśmy resztki ciepłej pogody i pojechaliśmy na wieś, do mojej koleżanki. Fabiś miał tam istny raj, ponieważ były kury, kaczki, gęsi, krowy i świnie. Pierwszy raz widział je "na żywo". Była radość z karmienia i całego dnia spędzonego na dworze :) Zobaczcie to na zdjęciach :)
Budzę się po ciężkiej nocy. Już wiem, że muszę pokonać swój strach i w końcu to zrobić. Razem idziemy do apteki, tej przy domu. Chowam się za murem, żeby czasami ktoś ze znajomych mnie nie zobaczył, żeby nie wiedział, że to dla mnie. Policzki mi płoną, z nerwów i zażenowania. Idziemy do domu, a ja go oglądam. Jest różowy i przyprawia mnie o mdłości, ze stresu. Odpakowuję, czytam instrukcję i idę. Z nadzieją, że może jednak nie... Robię...
2 kreski
Pierwsza myśl? O rany, będę mieć dzidziusia! Druga? Matko kochana, to nie prawda. To nie mogło się przydarzyć właśnie mi. Wracam zapłakana do pokoju. Płaczę cały dzień. K mnie pociesza...
Wieczorem jestem pogodzona z myślą, że właśnie moje życie obraca się o 180 stopni. Jednak prawda nie do końca chce dotrzeć do mnie. Bo boję się konsekwencji. Przecież mam tylko 20 lat i całe życie przed sobą. Dziecko wszystko przekreśla....
Dokładnie to działo się w mojej głowie 2 lata temu. Przerażenie. Nie podejrzewałam, że mogę wpaść. Ja? Ja zawsze krzywo patrzyłam na te, którym się to przydarzyło. Los dał mi taką nagrodę.
Nigdy nie będę żałować tego, że mam dziecko.
Moje życie rzeczywiście obróciło się do góry nogami. Z podlotka stałam się kobietą. Pewną siebie, swoich przekonań. Wiedzącą do czego chce dojść w życiu i co osiągnąć. Stałam się w końcu punktualna i bardziej zorganizowana. Ale przede wszystkim... zyskałam najcenniejsze co mogłam: dziecko. Nie wyobrażam sobie życia bez syna. Jest moją największą miłością, całym moim życiem, największym skarbem jaki mi dano! Jego uśmiech, te małe gładzące mnie rączki, to kochane słowo mama, tak wiele wynagradza...
Nie czuję się stracona. Ba, ja nic nie straciłam! I ciągle udowadniam sobie i światu, że dziecko niczego nie przekreśla, a motywuje.
Dzięki niemu i dla niego zdałam maturę, prawo jazdy, poszłam na studia. Bez niego nie miałabym tej determinacji, którą mam teraz. Bo wiem, że mam o co i dla kogo walczyć.
Dlatego dziękuję. Dziękuję, że jesteś synku! Sprawiłeś, że jestem lepsza. Sprawiłeś, że całe moje życie jest tak piękne. Bo moim życiem jesteś TY.
_____________________________
Przygotowałam dziś post przenoszący Was do moich wspomnień. Mam w domu wielkie pudło, w którym umieszczam właśnie wspomnienia. Jeszcze nie wszystkie są w środku, bo np. zdjęcia usg znajdują się w czeluściach teczki z dokumentami ;) Ale powoli zbieram to, co dla mnie dużo znaczy. Jedne mamy przygotowują takie pudełka dla swoich dzieci. Ja je zrobiłam dla siebie. Żeby móc sobie wracać do wspaniałych, pierwszych chwil.
Dziś jest dobry dzień, aby pokazać Wam zawartość tego pudełka.
Pierwsze co znalazło się w pudełku, to test ciążowy, kartka wisząca nad wózeczkiem w szpitalu, identyfikatory z rączki i nóżki, oraz cegiełka na szpital, którą płaci się przy odbiorze wypisu ze szpitala.
Pierwsze skarpetki. Kupione w sklepie u nas w mieście. Wcześniejsze, które wydawały mi się malutkie (kiedy byłam w ciąży) okazały się... wielgachne. Kupiliśmy wtedy błękitne i zielone. Liliputki maleńkie
Pierwsza czapeczka. Mieliśmy spory problem z kupieniem takiej, w rozmiarze który byłby dobry na maluszka. Ta jest idealna przy obwodzie główki 35 cm.
I pierwsze buciki, które miał na nóżkach w jeden z chłodniejszych dni. Takie malutkie...
Najmniejsze body, które wyszperałam w jego ciuchach. W rozmiarze 50
Pierwszy smoczek, który nie był zbyt długo używany.
Pieluszka w rozmiarze 1. Jak na lalkę! A pomyśleć, że małemu musiałam rzepy przyklejać jeden do drugiego, inaczej zsuwał się z tyłeczka...
Zaproszenie na chrzest, o którym pisałam Wam w tej notce
I kilka kartek z chrzcin wraz z białą szatką. Reszta kartek i świeca są u MT :)
I pukiel włosów. O pierwszej wizycie u fryzjera też Wam pisałam :)
Tymczasem idę całować i tulić to moje szczęście, bo chwile są tak bardzo ulotne...
Buziaki
Rok temu w czerwcu...
--------------------------------------------------------------------
Uwaga, to ostatni dzień konkursu!
Oglądałam ostatnio fotki z brzuszkiem. Tak było rok temu...
Hej, wiosno! Gdzie się podziałaś??
Zostałam ostatnio poproszona o pokazanie zdjęć moich i Konrada z dzieciństwa właśnie dla pokazania, do kogo Fabiś jest podobny.
Jedni mówią, że F. to cała ja, inni natomiast, że cały Konrad. Zdecydować się nie mogą ;)
Dla mnie Fabianek ma: kształt oczu i nosa mój, ust i brwi Konrada, kolor oczu mojej mamy, włosy po mamie Konrada. Misz-masz :D
A jak jest wg Was? Do kogo jest bardziej podobny?
Jedni mówią, że F. to cała ja, inni natomiast, że cały Konrad. Zdecydować się nie mogą ;)
Dla mnie Fabianek ma: kształt oczu i nosa mój, ust i brwi Konrada, kolor oczu mojej mamy, włosy po mamie Konrada. Misz-masz :D
A jak jest wg Was? Do kogo jest bardziej podobny?
![]() |
| Konrad | Karolina |










