In
Insekt
Straszny dzień za mną, a raczej kilka minut z tego dnia...
Konrad kupił mi dziś loda gałkowego. Dokładnie jedną gałkę, sorbet pomarańczowy. Zadowolona jadłam sobie loda, aż zjadłam. Został mi sam wafelek, którego wręczyłam Fabisiowi. Ten zadowolony go sobie zjadał.
W tym czasie Konrad poszedł schować wózek, a ja z Małym weszłam do mieszkania i zaczęłam mu ściągać sandałki z nóg.
Nagle zaczął płakać. Patrzę na niego co się dzieje. A tu... z ust wystawała mu owadzia nóżka. Mały czerwony od płaczu, ja przerażona. Migiem otworzyłam mu buzię i wyciągnęłam owada. Poleciałam z nim do łazienki i próbowałam wszystko wyciągnąć mu z ust... W tym czasie przyszedł Konrad, wszystko mu wyjaśniałam już w łazience, a on poszedł sprawdzać co to było. Bałam się, że to była osa... Na szczęście okazało się, że to była jakaś ogromna mucha...
Schowała się w wafelku. Nie wiem kiedy, pewnie już w sklepie....
Co ja się nerwów najadłam... Szczęście w nieszczęściu, że nie była to pszczoła, osa czy inne dziadostwo... Odechciało mi się jedzenia lodów...
Konrad kupił mi dziś loda gałkowego. Dokładnie jedną gałkę, sorbet pomarańczowy. Zadowolona jadłam sobie loda, aż zjadłam. Został mi sam wafelek, którego wręczyłam Fabisiowi. Ten zadowolony go sobie zjadał.
W tym czasie Konrad poszedł schować wózek, a ja z Małym weszłam do mieszkania i zaczęłam mu ściągać sandałki z nóg.
Nagle zaczął płakać. Patrzę na niego co się dzieje. A tu... z ust wystawała mu owadzia nóżka. Mały czerwony od płaczu, ja przerażona. Migiem otworzyłam mu buzię i wyciągnęłam owada. Poleciałam z nim do łazienki i próbowałam wszystko wyciągnąć mu z ust... W tym czasie przyszedł Konrad, wszystko mu wyjaśniałam już w łazience, a on poszedł sprawdzać co to było. Bałam się, że to była osa... Na szczęście okazało się, że to była jakaś ogromna mucha...
Schowała się w wafelku. Nie wiem kiedy, pewnie już w sklepie....
Co ja się nerwów najadłam... Szczęście w nieszczęściu, że nie była to pszczoła, osa czy inne dziadostwo... Odechciało mi się jedzenia lodów...









