Pomyślałybyście o tym, że jestem pesymistką? No może taką nie do końca, bo często bujam w obłokach. No, ale w większości nastawiam się na złe, żeby mieć większą radość, gdy coś mi się uda ;)Nie przeczytacie o tym jednak na moim blogu. Właśnie o tym jest dzisiejszy wpis. O tym, dlaczego blog wygląda tak, a nie inaczej.
Mogłabym siedzieć i pisać codziennie o tym jak mi ciężko, mogłabym zemścić na swój los. Mogłabym również pisać o wszystkich złych chwilach macierzyństwa. Same wiecie, że nie jest kolorowo.
Dlatego na blogu chcę mieć tylko te wspaniałe chwile. Chcę pamiętać tylko je. Chcę wracać do starych notek i czytać o tym, co przywoła uśmiech na mojej twarzy. Mój blog jest moim pamiętnikiem. Wiem, że będę często wracać do starych notek żeby przypomnieć sobie początki macierzyństwa. Nie były one łatwe, ba! Synek był (i nadal jest) bardzo wymagającym dzieckiem. Cofając się do tych pierwszych notek pamiętam tylko o tym co dobre. Te wszystkie kolki, te nieprzespane noce odchodzą w zapomnienie gdy czytam o pierwszym uśmiechu, o pierwszym wypowiedzianym mama, nawet o pierwszym ząbku (chociaż ząbkowanie u nas jest dosyć... ciężkie).
Nie chcę też szukać sobie czytelników, którzy będą przy mnie z litości. Bo mogłabym napisać ile mam na koncie, ile miesięcznie wydaję i o tym, jak oglądać każdą złotówkę z dwóch stron przed wydaniem ;) Nie szukam u nikogo litości, nie szukam prezentów, nie prowadzę bloga dla współprac. Nie potrzebne mi to do niczego. Nawet z faktu, że jestem samotną matką nigdy nie czerpałam jakichkolwiek profitów ;) Dla większości z Was informacja o rozstaniu z MT była szokiem, bo nigdy na nic się nie skarżyłam. Cóż, uważam że pomimo upubliczniania swojego wizerunku, swojego imienia (nazwisko też niektóre z Was już znają) muszę mieć jakąś prywatność.
Po co to wszystko i dlaczego o tym piszę? Bo uważam, że potrzebne są takie blogi. A coraz częściej "hejtuje" się zwyczajną radość życia. Nie każdy jest typowym Polakiem, który najchętniej by poględził o tym jak mu źle i jak mu niedobrze.
Ale podsumowując już: rozgośćcie się. Dalej będzie tu różowo-cukierkowo. Postaram się jak najrzadziej narzekać. Żeby kiedyś mieć wspaniałą pamiątkę. Dla siebie.






