Słodko pierdzący blog
stycznia 16, 2014
Pomyślałybyście o tym, że jestem pesymistką? No może taką nie do końca, bo często bujam w obłokach. No, ale w większości nastawiam się na złe, żeby mieć większą radość, gdy coś mi się uda ;)
Nie przeczytacie o tym jednak na moim blogu. Właśnie o tym jest dzisiejszy wpis. O tym, dlaczego blog wygląda tak, a nie inaczej.
Mogłabym siedzieć i pisać codziennie o tym jak mi ciężko, mogłabym zemścić na swój los. Mogłabym również pisać o wszystkich złych chwilach macierzyństwa. Same wiecie, że nie jest kolorowo.
Dlatego na blogu chcę mieć tylko te wspaniałe chwile. Chcę pamiętać tylko je. Chcę wracać do starych notek i czytać o tym, co przywoła uśmiech na mojej twarzy. Mój blog jest moim pamiętnikiem. Wiem, że będę często wracać do starych notek żeby przypomnieć sobie początki macierzyństwa. Nie były one łatwe, ba! Synek był (i nadal jest) bardzo wymagającym dzieckiem. Cofając się do tych pierwszych notek pamiętam tylko o tym co dobre. Te wszystkie kolki, te nieprzespane noce odchodzą w zapomnienie gdy czytam o pierwszym uśmiechu, o pierwszym wypowiedzianym mama, nawet o pierwszym ząbku (chociaż ząbkowanie u nas jest dosyć... ciężkie).
Nie chcę też szukać sobie czytelników, którzy będą przy mnie z litości. Bo mogłabym napisać ile mam na koncie, ile miesięcznie wydaję i o tym, jak oglądać każdą złotówkę z dwóch stron przed wydaniem ;) Nie szukam u nikogo litości, nie szukam prezentów, nie prowadzę bloga dla współprac. Nie potrzebne mi to do niczego. Nawet z faktu, że jestem samotną matką nigdy nie czerpałam jakichkolwiek profitów ;) Dla większości z Was informacja o rozstaniu z MT była szokiem, bo nigdy na nic się nie skarżyłam. Cóż, uważam że pomimo upubliczniania swojego wizerunku, swojego imienia (nazwisko też niektóre z Was już znają) muszę mieć jakąś prywatność.
Po co to wszystko i dlaczego o tym piszę? Bo uważam, że potrzebne są takie blogi. A coraz częściej "hejtuje" się zwyczajną radość życia. Nie każdy jest typowym Polakiem, który najchętniej by poględził o tym jak mu źle i jak mu niedobrze.
Ale podsumowując już: rozgośćcie się. Dalej będzie tu różowo-cukierkowo. Postaram się jak najrzadziej narzekać. Żeby kiedyś mieć wspaniałą pamiątkę. Dla siebie.






16 komentarzy
Kochana lukruj i rzygaj tęczą ile wlezie:) kontempluj szczęście...
OdpowiedzUsuńmnie tak źle,ze ostatnio tylko narzekam na blogu...ale cóż.. Moze jak za paręnaście lat Nikosia przeczyta te moje wypociny to ulituje sie nade mna;) i poklepie po ramieniu ze slowami" matka lekko nie miałaś,ale dalas rade!"..
także ten pokontempluje moje smutki jeszcze trochę:)
Ja wychodzę z założenia, że Fab będzie miał ciekawsze rzeczy do czytania niż blogowe wypociny matki :D
UsuńJa tam jestem realistką, lubię pisać o tym co mnie otacza, czy to dobre rzeczy czy to złe.
OdpowiedzUsuńMam takie wypośrodkowanie. Czasem sobie przeklnę, czasem pożartuję, czasem podzielę się radością, czasem o tym co mnie wkurwia.
Mam beznadziejnego męża, czasem zdarzy mi się o nim wspomnieć, ale tak to po co mam o nim pisać? O tym że w 99% sama zajmuję się dzieckiem, domem i psem. To ja wynoszę śmieci, ja gotuję obiady, sprzątam, wychodzę z psem, zajmuję się dzieckiem.
Czasem trafiam na takie blogi gdzie 95% postów to marudzenie.
Jakby mi nie było szkoda monitora to bym rzygnęła na niego i ta te blogi.
Mnie się takie różowo-cukierkowo podba;) Oby tak dalej. I fajnie, ze wracając do noetk możesz sobie przypomnieć, jak fajnie jest byc mamą i że nawet te cięzkie chwile mogą być wynagrodzone przez jeden uśmeich;)
OdpowiedzUsuńpierdź Misiowa słodkościami, ja to lubie u Ciebie akurat, nie mdli mnie wcale jest normalnie i nie przesadzasz, jak ktoś tak uważa to zapraszamy na typowo polukrowane blogi ;-)
OdpowiedzUsuńZa to Was właśnie lubię czytać :)
OdpowiedzUsuńWcale nie uważam, żeby Twój blog był przesadnie polukrowany. Bije z niego ciepło i dużo matczynej miłości. To nic złego, że ktoś chce pamiętać piękne chwile z tych wielu, które są nieodłącznymi aspektami macierzyństwa.
OdpowiedzUsuńJakkolwiek byś nie pisała, ja i tak będę zaglądać :)
OdpowiedzUsuńja też wolę widzieć pozytywy i choć czasem łatwo nie jest, to sądzę, że jesli spojrzymy na swój świat w optymistyczny sposób, to taki on właśnie będzie, a napewno łatwiej się wtedy żyje niż z ciągłym narzekaniem:)
OdpowiedzUsuńMam takie samo zdanie! Ja nie raz mam taką ochotę ponarzekać, ale mimo wszystko wolę, żeby mój blog był radosny i żeby osoby które go czytają też czerpały radość bo to jest zaraźliwe :) Ściskamy Was Miśki!
OdpowiedzUsuńKażdy blog jest inny i to jest najlepszą stroną blogosfery. Są słodko-pierdzące, są dołujące, są te, gdzie pierze się brudy i te, gdzie ktoś zaklina rzeczywistość. Najważniejsze, że piszesz w zgodzie ze sobą i jak widać to się podoba! I wspaniała pamiątka na przyszłość.
OdpowiedzUsuńTwój blog- twoje zasady :)
OdpowiedzUsuńA skoro tak wiele osób tu zagląda to chyba o czymś świadczy :)
Jeżeli to Ci pomaga w szarej rzeczywistości to właśnie tak pisz Swój pamiętnik - blog.
OdpowiedzUsuńBardzo lubie czytac to co piszesz,zagladam bardzo czesto do ciebie,a dlatego ,poniewaz jestes naturalna ,madra mloda mama,wiele osob moze sie od ciebie duzo nauczyc...podziwiam cie za twoja madrosc zyciowa ...
OdpowiedzUsuńLubię twojego bloga. ;)
OdpowiedzUsuńMnieDenerwują mnie takie blogi na których każdy wpis to "współpraca z tym i tym" "recenzja tego i tego za 13756 zł." A nie ma nic typu "co u mnie"..
Droga Misiowa, tego blogowego optymizmu trzeba się od Ciebie uczyć:) pisz tak dalej, nie zmieniaj się:)
OdpowiedzUsuń