U nas w domu to jednak bardziej obchodzi się imieniny niż urodziny, ot tak po katolicku. Bo przecież świętowanie dnia urodzenia przyszło do nas z Niemiec. W dawnych czasach katolicy świętowali jedynie dzień swojego imienia, ponieważ kościół uważał obchodzenie urodzin za pogańskie zwyczaje ;)
My jednak historią się nie przejmujemy i świętować lubimy. Dlatego 1 września, jak co roku stawiliśmy się u ukochanej babci Fabisia - Boni. Choć Fab humoru nie miał, z powodu wyżynającej się piątki ;)
Fabiś miał na sobie:
Tshirt - Rebel
Spodnie - Rebel






