Opowieść o najlepszym przyjacielu
listopada 30, 2013
Opowiem Wam dziś historię wspaniałej przyjaźni. Małego chłopca i jego czworonożnego przyjaciela.
A może jednak oddam głos Fabianowi ;)
Chyba nie muszę pisać, jak bardzo się kochają? Chociaż czasami Fabiś potrafi ją wymęczyć, chociaż Kiki czasami warknie na niego... To jaka wielka jest między nimi zażyłość.
Gdy on idzie spać - ona leży obok i go pilnuje. Gdy on je, ona stoi pod krzesełkiem czekając na kąski. Gdy syn dostanie coś dobrego, to zawsze dzieli się razem z nią. Ich przyjaźń kwitnie :)
Czasami wkurza mnie jej tłuczenie się i szczekanie, zawsze wtedy gdy mały śpi. Ale jestem bardzo szczęśliwa, że maluch ma swoje zwierzątko. Piesek uczy go cierpliwości i delikatności. A Kiki odpłaca mu się tym co najpiękniejsze: miłością i bezwzględnym oddaniem.






16 komentarzy
Uroczo :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę pieska, bo u nas Lili na pewno nie będzie miła takich relacji z kotem.
Kto wie :)
UsuńOsobiście nie potrafię się przekonać do trzymania zwierzaka w mieszkaniu, ale taki przyjaciel to super sprawa dla dziecka co widać na Waszym filmiku ;)
OdpowiedzUsuńBo pies to najlepszy przyjaciel człowieka :) A w takiej przyjaźni między zwierzakiem a dzieckiem widzę same pozytywy i dlatego swojego synka również wychowujemy w towarzystwie naszego psiaka. Tak jak i u Was, jest to przyjaźń z benefitami ;)
OdpowiedzUsuńJak słodko się tuliiiiii <3
OdpowiedzUsuńAle fajnie! mi marzy się piesek ! ale jeszcze trzeba się wstrzymać jakiś czas z tą decyzją :-)
OdpowiedzUsuńSłodko :-)
OdpowiedzUsuńMy też tak mamy, choć Fabiś jest dużo delikatniejszy dla psika niż mój malec:)
OdpowiedzUsuńteż myśleliśmy o psie dla małej, ale mamy małą kawalerkę jak na razie w bloku. Jak wyremontujemy górę u rodziców to na pewno się zdecydujemy
OdpowiedzUsuńPies najlepszy przyjaciel każdego dziecka :) i koniecznie ze schroniska ;)
OdpowiedzUsuńLub zarejestrowanej hodowli :))
UsuńDokładnie!
UsuńMoja mama ma suczkę rasy kundelek, też się zwie Kiki, wzrostem taka sama jak Wasza. Ma półtora roku bo jest starsza od Witka o 2 miesiące. Od urodzenia W. gdy tylko byliśmy u mamy nigdy mu nie odstępowała ani na kro, jak spał to ona przy nim czy to na łożku czy też obok fotelika. Odkąd Witek stał się mobilny to robi z nią co tylko chce, a ona nic. Na kogo innego już by dawno warczała, a on z nią robi wszystko. Tak samo się dzielą jedzeniem, czeka tylko, aż Witek jej coś da. Jako, ze teraz babcia mieszka z pieskiem bliżej, wychodzą raz dziennie razem na spacer. Zawsze ciągła tak, ze nawet mi ręka mogłaby wyrwać z Witkiem idzie grzecznie przy jego nodze :) MIŁOŚC ODWZAJEMNIONA! :)
OdpowiedzUsuńWiola
ale cudnie Fabiś opowiada:D
OdpowiedzUsuńsweet :)
OdpowiedzUsuńAle uroczo!!! U nas z kotami nie ma takiej nici porozumienia ;))
OdpowiedzUsuń