In
święta,
PIERNICZYMY
In
święta,
WIELKANOC 2015
Jak Wam minęły święta? Oprócz tego, że szybko? :) U nas bardzo pozytywnie. Podładowaliśmy akumulatory, odpoczęliśmy i z nowym powerem wracamy. Czas działać :)
Ostatni dzień w roku. Czas podsumowań... Jaki był dla mnie rok 2014? Na pewno ważny. Wiele się w moim i naszym życiu działo, dobrego i złego. Smutek przeplatał się z radością. Ale jak to mówią mądrzy ludzie - gdyby nie smutek nigdy nie wiedzielibyśmy, jak ważna jest radość w naszym życiu. Dlatego ja rok 2014 kończę pełna pokory, ale w 2015 wchodzę z podniesioną głową i uśmiechem na ustach. Chcę żeby ten nowy rok był pełny, chcę się spełniać, chcę realizować marzenia... Nowy rok roztacza przede mną wizję nowych horyzontów, które do tej pory były schowane i które ja bałam się odsłonić. Teraz jest najlepszy czas na zmiany. Kiedy jeśli nie już?
Dlatego 2015 czekaj, aż Misie razem podbiją świat. Wszystkie Misie grają razem!
A Wam nasi kochani czytelnicy życzę, aby wszystko o czym dziś marzycie, 31 grudnia 2015 roku przywołało uśmiech na Waszych twarzach i myśl, że marzenia się spełniają :) Warto marzyć i planować, bo to w co się wierzy prędzej czy później się ziści. Tego właśnie Wam życzę!
A mały śpiący właśnie Miś życzy Wam pogody ducha i miłości, a także wysyła buziaczki.
Szczęśliwego Nowego Roku
2015 możesz nadchodzić!
Wszyscy robią już podsumowania końcoworoczne, a ja tu wyskakuję jak Filip z konopi jeszcze ze świętami :D Ale lenistwo świąteczne jeszcze mnie nie opuściło, a do tego znowu (sic!) jestem chora i humor nie ten... Więc dzisiaj jeszcze świątecznie, a jutro złożę Wam życzenia :)
Święta jak co roku minęły w tempie ekspresowym :) W tym roku wigilię spędzaliśmy u Boji, natomiast kolejne dwa dni świąt jakoś tak wyszło, że spędziliśmy w domu. W blasku świec i lampek choinkowych, po prostu rozkoszując się swoim towarzystwem :) Tegoroczne święta były o tyle pełniejsze, że Fabiś rozumiał co go czeka. Dodatkowo bardzo cieszył się, że odwiedzi go Mikołaj :) Dlatego już od rana zaczęły się przygotowania do Wigilii. Jak syno zobaczył, że wszystkie w domu malujemy paznokcie, to i on sobie zażyczył malowania. Oczywiście "dzidzia siama" pomalował sobie paznokcie na "pink" :) Ubaw przedni, radość dziecka i zachwyt w jego oczach - bezcenne :)
Święta jak co roku minęły w tempie ekspresowym :) W tym roku wigilię spędzaliśmy u Boji, natomiast kolejne dwa dni świąt jakoś tak wyszło, że spędziliśmy w domu. W blasku świec i lampek choinkowych, po prostu rozkoszując się swoim towarzystwem :) Tegoroczne święta były o tyle pełniejsze, że Fabiś rozumiał co go czeka. Dodatkowo bardzo cieszył się, że odwiedzi go Mikołaj :) Dlatego już od rana zaczęły się przygotowania do Wigilii. Jak syno zobaczył, że wszystkie w domu malujemy paznokcie, to i on sobie zażyczył malowania. Oczywiście "dzidzia siama" pomalował sobie paznokcie na "pink" :) Ubaw przedni, radość dziecka i zachwyt w jego oczach - bezcenne :)
A potem wymarsz na Wigilię i sama wieczerza. W tym roku melancholijna, ale to nie miejsce i nie czas by o tym pisać.
A po Wigilii biegiem do domu, bo... Mikołaj! Fabiś miał problem z odszukaniem wzrokiem prezentu (ech, ci mężczyźni :D), ale gdy już go ujrzał, to radości nie było końca. Oczywiście najbardziej synka ucieszyły Kinder Niespodzianki ;)
A jak Wam minęły święta? :)
W betlejemskiej stajence MIŁOŚĆ leży
Niech każdy się pospieszy, ten, kto w Boga wierzy
I odda szczery pokłon Tej Bożej Miłości
Na zawsze we wszystkich już sercach zagości
Przyszliśmy Cię Jezu, ogrzać swą miłością
Bo Tyś naszym Zbawicielem i naszą radością
Co serca rozgrzewa gorącym płomieniem
Składamy Ci Jezu pokłon – dziękczynienie
Wyciągasz o Jezu swe rączęta
Przy Tobie jest Józef i Twa Matka Święta
Która Cię pielęgnuje jak najlepiej potrafi
Do Twojej stajenki niech dziś każdy trafi
Daj Jezu nadzieję tym, co domu nie mają
I w swojej beznadziei po świecie się błąkają
Niech rozgrzewają swe serca w miłości płomieniach
I ukoją swój ból, troski i cierpienia
Hosanna na wysokości, pokój na Ziemi
Bo tego najbardziej wszyscy tu pragniemy
Niech każdy Twój płacz o Jezu usłyszy
Który jest wołaniem pośród nocnej ciszy
I odda szczery pokłon Tej Bożej Miłości
Na zawsze we wszystkich już sercach zagości
Przyszliśmy Cię Jezu, ogrzać swą miłością
Bo Tyś naszym Zbawicielem i naszą radością
Co serca rozgrzewa gorącym płomieniem
Składamy Ci Jezu pokłon – dziękczynienie
Wyciągasz o Jezu swe rączęta
Przy Tobie jest Józef i Twa Matka Święta
Która Cię pielęgnuje jak najlepiej potrafi
Do Twojej stajenki niech dziś każdy trafi
Daj Jezu nadzieję tym, co domu nie mają
I w swojej beznadziei po świecie się błąkają
Niech rozgrzewają swe serca w miłości płomieniach
I ukoją swój ból, troski i cierpienia
Hosanna na wysokości, pokój na Ziemi
Bo tego najbardziej wszyscy tu pragniemy
Niech każdy Twój płacz o Jezu usłyszy
Który jest wołaniem pośród nocnej ciszy
A w kuchni ciasto piecze mama,
Aż pachnie na pokoje,
Wszystkich ogarnia podniecenie,
Nas i sąsiadów z bloku...
Szkoda, że Boże Narodzenie
Jest tylko raz do roku.
[...]
Ludwik Jerzy Kern.
Muszę Wam się przyznać, że w tym roku w ogóle nie czuję zbliżających się świąt. W związku z tym zaprotestowałam i w naszym pokoju choinki nie ma, o! Ale choinka stanęła w pokoju Misiowej Babci i wspólnie ubraliśmy ją w piątek. MB wymarzyła sobie już 3 lata temu sztuczną choinkę na drewnianym pniu, i w tym roku pomogliśmy jej spełnić to marzenie :)
Nasza tegoroczna choinka ubrana jest we wszystkie bombki, jakie mieliśmy w domu (niebieskie, złote, czerwone, srebrne), światełka są natomiast białe. Naszym skromnym zdaniem wygląda bosko :) I pięknie pachnie lasem, za sprawą prawdziwego drewna :))
Fab na początku nie bardzo był zainteresowany ubieraniem drzewka, jednak pod koniec się rozkręcił i wieszał wszystko jak popadnie. Najbardziej upodobał sobie wieszanie aniołków. Jeden obok drugiego :D Potem zabrał się za szklane bańki i jedna tego nie przeżyła ;) Ale przynajmniej sprawiło mu to ubieranie dużo radochy :) Oczywiście zdjęć, jak na lekarstwo, bo Fab ma ostatnio manię zabierania mi "kjik", więc ciężko cokolwiek zrobić :D Ale mam nadzieję, że cokolwiek dostrzeżecie :)
Fab na początku nie bardzo był zainteresowany ubieraniem drzewka, jednak pod koniec się rozkręcił i wieszał wszystko jak popadnie. Najbardziej upodobał sobie wieszanie aniołków. Jeden obok drugiego :D Potem zabrał się za szklane bańki i jedna tego nie przeżyła ;) Ale przynajmniej sprawiło mu to ubieranie dużo radochy :) Oczywiście zdjęć, jak na lekarstwo, bo Fab ma ostatnio manię zabierania mi "kjik", więc ciężko cokolwiek zrobić :D Ale mam nadzieję, że cokolwiek dostrzeżecie :)
Naszą zeszłoroczną choinkę możecie zobaczyć pod tym linkiem :) A u Was choinki już udekorowane, czy czekacie na Wigilię? :)
Szybko minęły tegoroczne święta. I jakoś tak inaczej było w tym roku. Chyba rzeczywiście wydoroślałam i zaczęłam doceniać ten czas, który spędziłam z rodziną.
Zawsze, co roku dla mnie taką osobistą torturą było łamanie się opłatkiem i wymyślanie życzeń. I co roku robiłam to tak troszkę na odwal się, żeby tylko coś życzyć. W tym roku było całkowicie inaczej. Mówiłam z serca, życzyłam z serca. I lżej mi było na duszy, i radośniej też było. A po przełamaniu się opłatkiem usiadłam przy suto zastawionym stole i cieszyłam się. Cieszyłam się tym, że mam wspaniałą rodzinę, z którą spędzam te chwile.
Są denerwujący, często się kłócimy, rzadko kiedy ze sobą zgadzamy. Niby z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, ale... Kocham ich takimi, jacy są. I chociażby takie święta mi to uświadomiły.
Te święta były rodzinne i mocno "chodzone". Wigilia odbyła się w moim domu, natomiast pierwszy i drugi dzień świąt był czasem odwiedzin u wujka, babci oraz MT. I było rewelacyjnie. Pośmialiśmy się, objedliśmy aż ledwo się ruszaliśmy oraz stworzyliśmy wspaniałe wspomnienia!
Nie będę Wam natomiast pisać co kto z nas dostał. Nie na tym polegają święta. U mnie w domu prezenty dostawało się zawsze na Mikołajki, a pod choinką były skromne podarki w postaci czekolady, czekoladowego Mikołaja czy też mandarynek. Bo święta Bożego Narodzenia mają się kojarzyć ze skromnością - w końcu Jezus urodził się w lichej stajence. Myślę, że ja źle czułabym się chwaląc Wam się tutaj. Aczkolwiek prezenty były, bardzo trafione. Być może nawet kiedyś je zrecenzuję na blogu, kto wie? :)
Mam za to dla Was zdjęcia tego, w co był ubrany Misiak oraz dwie moje powiedzmy "stylizacje".
A jak Wy spędziliście tegoroczne święta?
Zawsze, co roku dla mnie taką osobistą torturą było łamanie się opłatkiem i wymyślanie życzeń. I co roku robiłam to tak troszkę na odwal się, żeby tylko coś życzyć. W tym roku było całkowicie inaczej. Mówiłam z serca, życzyłam z serca. I lżej mi było na duszy, i radośniej też było. A po przełamaniu się opłatkiem usiadłam przy suto zastawionym stole i cieszyłam się. Cieszyłam się tym, że mam wspaniałą rodzinę, z którą spędzam te chwile.
Są denerwujący, często się kłócimy, rzadko kiedy ze sobą zgadzamy. Niby z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, ale... Kocham ich takimi, jacy są. I chociażby takie święta mi to uświadomiły.
Te święta były rodzinne i mocno "chodzone". Wigilia odbyła się w moim domu, natomiast pierwszy i drugi dzień świąt był czasem odwiedzin u wujka, babci oraz MT. I było rewelacyjnie. Pośmialiśmy się, objedliśmy aż ledwo się ruszaliśmy oraz stworzyliśmy wspaniałe wspomnienia!
Nie będę Wam natomiast pisać co kto z nas dostał. Nie na tym polegają święta. U mnie w domu prezenty dostawało się zawsze na Mikołajki, a pod choinką były skromne podarki w postaci czekolady, czekoladowego Mikołaja czy też mandarynek. Bo święta Bożego Narodzenia mają się kojarzyć ze skromnością - w końcu Jezus urodził się w lichej stajence. Myślę, że ja źle czułabym się chwaląc Wam się tutaj. Aczkolwiek prezenty były, bardzo trafione. Być może nawet kiedyś je zrecenzuję na blogu, kto wie? :)
Mam za to dla Was zdjęcia tego, w co był ubrany Misiak oraz dwie moje powiedzmy "stylizacje".
A jak Wy spędziliście tegoroczne święta?
Wigilia
Misiek miał na sobie: Koszula Next/ Legginsy Pepco/ Buty Naturini
Pierwszy dzień świąt
Misiek miał na sobie: Koszula Next/ Spodnie Next/ Krawat H&M
Drugi dzień świąt
czyli lenistwo :))
Misiek miał na sobie: (na zdjęciu) Body H&M/ Sweter Bambini/ Spodnie Next
Oraz świąteczna Misiowa
Kochane,
życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych w rodzinnym gronie.
Smacznego jajka, mokrego Śmingusa Dyngusa*.
Niech wiosna kwitnie w naszych sercach :)
* oby nie śniegusa dyngusa ;)
Z postami wrócę po świętach. W poniedziałek szykują nam się chrzciny, więc pewnie nie będzie czasu, za to jutro chcę nacieszyć się rodziną :)
Dzisiaj tak świątecznie-chrzcielno. Warto sobie przypomnieć te 3 dni, pewnie za rok wrócę do czytania tego z przyjemnością :)
Na wigilię umówiliśmy się o 17. Po 16 byliśmy już u mojej babci. Fabi wyglądał pięknie, taki mały elegancik :) Przyszła jeszcze moja mama, brat i siostra. W sumie było nas 6 osób. Podzieliliśmy się opłatkiem i zasiedliśmy do wieczerzy. Przy moim karmieniu piersią było ciężko, bo swoich ulubionych potraw zjeść nie mogłam... No, ale zjadłam: barszcz czerwony z ziemniakami (mama miała mi ugotować i przynieść, zapomniała ;) Na szczęście babcia miała taki instant), pierogi z jabłkami, panierowaną rybę i wypiłam dzbanek kompotu z suszu :) Fabi też pojadł, hitem był opłatek :D ale nie pogardził też chrupkami kukurydzianymi i ziemniaczkiem :) Po kolacji wpadł do babci jeszcze wujek z żoną i synem, przekazałam im zaproszenie na chrzest. Fabi usnął, wszyscy się zebrali do domu, więc zadzwoniłam po Konrada, który wigilię spędzał ze swoją rodziną. Po tym jak przyszedł podzieliliśmy się opłatkiem i poszliśmy do domu. Było bardzo przyjemnie i rodzinnie :)
Oprócz pieniędzy (które dostał w większości) dostał także piękny srebrny obraz od chrzestnego, a od chrzestnej Biblię. Mamy też mnóstwo pamiątkowych książeczek i kartek. Od nas dostanie metryczkę wyhaftowaną przez Hanię, czekamy z niecierpliwością na otworzenie przez Hanię biznesu :)
Uzbierałam także na wymarzony wózek. Notka o tym wkrótce :)
24.12 Wigilia
Od rana wszyscy biegali na wariackich papierach. Ja jeszcze byłam na zakupach, bo w lodówce dla mnie pustki. Zrobiłam sobie sałatkę z zupek chińskich, kupiłam pierogi z mięsem i barszcz czerwony.Na wigilię umówiliśmy się o 17. Po 16 byliśmy już u mojej babci. Fabi wyglądał pięknie, taki mały elegancik :) Przyszła jeszcze moja mama, brat i siostra. W sumie było nas 6 osób. Podzieliliśmy się opłatkiem i zasiedliśmy do wieczerzy. Przy moim karmieniu piersią było ciężko, bo swoich ulubionych potraw zjeść nie mogłam... No, ale zjadłam: barszcz czerwony z ziemniakami (mama miała mi ugotować i przynieść, zapomniała ;) Na szczęście babcia miała taki instant), pierogi z jabłkami, panierowaną rybę i wypiłam dzbanek kompotu z suszu :) Fabi też pojadł, hitem był opłatek :D ale nie pogardził też chrupkami kukurydzianymi i ziemniaczkiem :) Po kolacji wpadł do babci jeszcze wujek z żoną i synem, przekazałam im zaproszenie na chrzest. Fabi usnął, wszyscy się zebrali do domu, więc zadzwoniłam po Konrada, który wigilię spędzał ze swoją rodziną. Po tym jak przyszedł podzieliliśmy się opłatkiem i poszliśmy do domu. Było bardzo przyjemnie i rodzinnie :)
25.12 Boże Narodzenie
Wstaliśmy wyjątkowo po 10. Szykowaliśmy się na 13 do kościoła, ale Fabi zrobił nam psikus i usnął. Spał do 17 ;) Wieczorem w gościach mieliśmy moją siostrę. Pomogła mi w wypiekach przed chrzcielnych. Razem przygotowałyśmy rafaello i ciasto bananowe z przepisu Hani (jej blog niteczkowy). Siostra dostała od nas prezent, skromny ale dany od serca :) Pobawiła się z Fabisiem, pogadała z nami i minął cały dzień. Tylko kiedy on minął? Wieczorem wielka kąpiel i szykowanie ciuchów na chrzest26.12 Chrzest
Obudził nas... telefon mojej mamy! I to po 9! Wstaliśmy i zaczęliśmy szykowanie. Ubrać siebie, ubrać Fabisia i jeszcze ogarnąć bałagan, który przy tym zrobiliśmy ufff :) Śniadanie zjedliśmy 5 minut przed wyjściem! Zestresowani wyszliśmy do kościoła. Czemu? Bo nie byliśmy na żadnych przygotowaniach... Miały być głoszone, ale była cisza. Doszliśmy do kościoła, Fabi zszokowany, bo ludzi dużo, świateł dużo. Zaczynał jęczeć. Msza się zaczęła, podszedł ksiądz. Konrad się zamotał i powiedział tylko jedno imię: Fabian. Siedliśmy do ławek. No i zaczęło się... Fabi rwał pani przed nami futerko z kaptura, zaczepiał też dziecko za nami. Do tego pół mszy płakał, nawet ksiądz się zlitował nad nami i w połowie urwał kazanie :P Przyszło najważniejsze: chrzest. Ja trzymałam Fabisia na rękach :) Ksiądz zapytał o imię: wybraliśmy Fabian Konrad. I polał głowę. Fabi oczywiście w płacz (jako jedyne dziecko płakał). Odetchnęliśmy z ulgą, bo to końcówka mszy. Na szczęście jakieś 5-10 minut po tym usnął i spał już do końca. Po mszy były formalności w kalncelarii i... nasz synek został Aniołkiem :) Potem wszyscy zebraliśmy się na tort i kawę. Do tego Konrad poczęstował wszystkich whisky z colą. Było miło i tak rodzinnie :)Oprócz pieniędzy (które dostał w większości) dostał także piękny srebrny obraz od chrzestnego, a od chrzestnej Biblię. Mamy też mnóstwo pamiątkowych książeczek i kartek. Od nas dostanie metryczkę wyhaftowaną przez Hanię, czekamy z niecierpliwością na otworzenie przez Hanię biznesu :)
Uzbierałam także na wymarzony wózek. Notka o tym wkrótce :)












