Gdy myślę o moim ulubionym cieście z dzieciństwa, to na myśl jako pierwsze przychodzi mi to o wdzięcznej nazwie Zebra. Uwielbiałam je, ze względu na delikatny smak. Jest idealne, nie za suche i nie za mokre, puchate i bez żadnego kremu. Nadal bardzo je lubię i od czasu do czasu do niego wracam. A ostatnio upiekliśmy je razem z Fabisiem, więc dzielę się inspiracją na niedzielny deser i naszym przepisem :)
Gdy myślę o tym koktajlu, to od razu przed oczami mam moje dzieciństwo. Bo właśnie gdy byłam dzieckiem moja mama w sezonie truskawkowym robiła go dla mnie i mojego rodzeństwa. To był dla nas najpyszniejszy deser, na który czekaliśmy odkąd tylko pojawiły się truskawki. A teraz pijam go z własnym synem, ciekawe czy i dla niego będzie on kiedyś smakiem dzieciństwa :)
Składniki:
- Jogurt naturalny
- Truskawki
- Cukier
Truskawki blendujemy z jogurtem naturalnym. Konsystencja zależy już od upodobań, my lubimy aksamitną i bez wyczuwalnych cząstek owoców. Jeśli truskawki nie były słodkie, to delikatnie całość dosładzam.
Kilka lat czekałam na upieczenie tego ciasta, ale jakoś ciągle było mi nie po drodze. W końcu się zebrałam i mogę się nim delektować do ostatniego kawałka! Ciężkie, gliniaste, słodkie, mocno czekoladowe, z chrupiącą skórką mmmm... Wygląda jak zakalec, ale właśnie o to w nim chodzi, taki jego urok :) Czego więcej chcieć od Brownie? Jeśli tak jak ja lubicie słodkie wypieki i czekoladę, to ten przepis jest dla Was :)
Brownie
- 200 gramów gorzkiej czekolady (2 tabliczki)
- 200 gramów masła
- 200 gramów cukru*
- 100 gramów mąki
- 6 jajek
Czekoladę pokruszyć i razem z masłem rozpuścić w kąpieli wodnej do uzyskania jednolitej konsystencji. Ostudzić. Mąkę, cukier i jaja utrzeć na jednolitą masę, aczkolwiek cukier nie musi być mocno rozpuszczony, chodzi o to aby nie było grudek z mąki. Masę jajeczno-mączną wymieszać z ostudzoną czekoladą. Całość przelać do dużej blachy na ciasto ( masa powinna mieć wysokość 2-3 cm wysokości). Zapiekać 20 minut w temperaturze ok. 200 stopni.
Najlepsze jest jeszcze ciepłe!
* możecie dać mniej cukru. Moje wyszło ciut za słodkie, ale absolutnie mi to nie przeszkadza :)
Czujecie już, powoli zbliżające się święta? Ja tak. Nawet ludzie z mojego roku na przerwach między ćwiczeniami nucą sobie nieśmiertelne Last Christmas ;)
A wczoraj to już w ogóle pachniało u nas Bożym Narodzeniem. Bo nieodłącznie kojarzy mi się z nimi zapach choinki, goździków, pomarańczy i piernika.
I to właśnie piernik jest dzisiejszą gwiazdą w tej notce.
Przepis pochodzi z opakowania przyprawy do piernika. Jest bardzo smaczny i szybko siÄ™ go robi :)
Do ciasta możecie również dodać bakalie, polać polewą lub przełożyć je powidłami. U mnie w domu zjada się piernik solo, bez niczego :)
A wczoraj to już w ogóle pachniało u nas Bożym Narodzeniem. Bo nieodłącznie kojarzy mi się z nimi zapach choinki, goździków, pomarańczy i piernika.
I to właśnie piernik jest dzisiejszą gwiazdą w tej notce.
Przepis pochodzi z opakowania przyprawy do piernika. Jest bardzo smaczny i szybko siÄ™ go robi :)
Piernik Krakowski
Składniki:
- 400 gram mÄ…ki
- 120 gram margaryny
- 250 gram cukru
- 2 jaja
- 4 łyżki powideł
- 3 łyżeczki kakao
- opakowanie przyprawy do piernika
- 1 szklanka mleka
- 1 łyżeczka sody
Margarynę roztopić i ostudzić.
Jaja i cukier ubić mikserem na puszystą masę.
Dodać mleko, kakao oraz mąkę połączoną z sodą (mąkę wcześniej należy przesiać), przyprawę do piernika.
Mieszając stopniowo dokładać powidła.
Następnie wlać tłuszcz i mieszać do uzyskania jednolitej masy.
Gotowe ciasto przełożyć do dużej keksówki wyłożonej papierem do pieczenia (bądź opakowaniem z margaryny, resztkami margaryny do góry).
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez godzinÄ™.
Do ciasta możecie również dodać bakalie, polać polewą lub przełożyć je powidłami. U mnie w domu zjada się piernik solo, bez niczego :)
Wzięło mnie ostatnio na wypieki. Zainspirowała mnie moja mama i apetyt Fabisia :) I powstało ciasto lekkie, jak puszek.
Przepis na biszkopt podpatrzyłam u mamy Szymka z bloga New Life- New Love- New Me. Wyszedł puszysty, lekki i mocno pachnący jajkami. Ten zapach lekko mi przeszkadzał, bo pierwszy raz tak mi się zdarzyło. Ale w smaku jest super!
Składniki na biszkopt
Jajka ubijamy z cukrem na białą, puszystą masę. Przesiewamy mąki wraz z proszkiem do pieczenia. Wszystko razem mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku ok. 20 minut (do lekkiego zrumienienia i suchego patyczka). Po tym czasie wyjmujemy biszkopt z piekarnika, rzucamy nim o ziemię z odległości ok. 60 cm i wstawiamy do wyłączonego piekarnika, z uchylonymi drzwiczkami.
Składniki na masę
Galaretkę rozpuszczamy w szklance gorącej wody. Studzimy, odkładamy do lodówki i czekamy, aż zacznie tężeć. Ubijamy na sztywno śmietany, dodajemy tężejącą galaretkę i mieszamy do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Biszkopt przekrawamy na 2 części. Między płatami biszkoptu układamy owoce i smarujemy masą. Wkładamy do lodówki.
Pochwalę Wam się też wczorajszymi ciuchlandowymi zdobyczami dla Pana F. Upolowałam mu T-shirt z H&M na 2-3 latka oraz bluzę Disney w rozmiarze 80-86, czyli już na teraz :)
Przepis na biszkopt podpatrzyłam u mamy Szymka z bloga New Life- New Love- New Me. Wyszedł puszysty, lekki i mocno pachnący jajkami. Ten zapach lekko mi przeszkadzał, bo pierwszy raz tak mi się zdarzyło. Ale w smaku jest super!
Składniki na biszkopt
- 4 jajka
- pół szklanki mąki ziemniaczanej
- pół szklanki mąki pszennej
- 3/4 szklanki cukru
- łyżeczka proszku do pieczenia
Jajka ubijamy z cukrem na białą, puszystą masę. Przesiewamy mąki wraz z proszkiem do pieczenia. Wszystko razem mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku ok. 20 minut (do lekkiego zrumienienia i suchego patyczka). Po tym czasie wyjmujemy biszkopt z piekarnika, rzucamy nim o ziemię z odległości ok. 60 cm i wstawiamy do wyłączonego piekarnika, z uchylonymi drzwiczkami.
Składniki na masę
- 400 ml śmietany 30%
- galaretka w wybranym smaku
- owoce (opcjonalnie)
- cukier puder (jeśli masa będzie mało słodka)
Galaretkę rozpuszczamy w szklance gorącej wody. Studzimy, odkładamy do lodówki i czekamy, aż zacznie tężeć. Ubijamy na sztywno śmietany, dodajemy tężejącą galaretkę i mieszamy do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Biszkopt przekrawamy na 2 części. Między płatami biszkoptu układamy owoce i smarujemy masą. Wkładamy do lodówki.
-------------------------------------------------------------
Pochwalę Wam się też wczorajszymi ciuchlandowymi zdobyczami dla Pana F. Upolowałam mu T-shirt z H&M na 2-3 latka oraz bluzę Disney w rozmiarze 80-86, czyli już na teraz :)





