Dbamy o nosek. Part I, czyli woda morska
stycznia 27, 2014Są takie produkty, które w dziecięcej kosmetyczce czy też apteczne są produktami "must have", bez których ciężko wyobrazić sobie dobre funkcjonowanie.
Z pewnością takim produktem jest woda morska, która ma za zadanie nawilżać śluzówkę nosa oraz pomagać w jego oczyszczaniu.
Na nasz rynek wkracza nowość od firmy Vicks, a dokładnie chodzi o wodę morską Aqua Baby. Mieliśmy przyjemność ją testować, więc jeżeli jesteście ciekawe czy warto na nią zwrócić uwagę - zapraszam do przeczytania notki :)
Pierwszą wodę morską do noska zakupiłam za poleceniem naszej pediatry. Niestety nie spełniła ona moich wymogów: ciśnienie było dość duże, nawilżenie zerowe, a do tego po psiknięciu na wysuszoną śluzówkę myślałam, że popłaczę się z bólu. Czułam się tak, jakby ktoś mi sól w żywą ranę wsypał. Dlatego tym bardziej byłam ciekawa tej wody. Najpierw wypróbowałam ją na sobie, żeby mieć pewność, że nie zrobi ona krzywdy mojemu Bąblowi.
Woda zamknięta jest w aluminiowym opakowaniu, w sprayu. Pojemność, to 100 ml. Zakończona jest bardzo wygodą dyszą, która nie pozwala na zbyt głębokie wsadzenie do noska.
Psika się łatwo i wyjątkowo wygodnie, wystarczy przytrzymać końcówkę przez sekundę, aby wystarczająca ilość sprayu przedostała się do noska. Ciśnienie nie jest jest bardzo duże.
Samo działanie bardzo na plus. Nic nie piecze po psiknięciu, a śluzówka jest nawilżona. Nie trwa to jakoś bardzo długo, ale mimo wszystko daje komfort dla nosa np. podczas sezonu grzewczego.
Po psiknięciu wodą do nosa wszystkie zanieczyszczenia pięknie się odklejają i same wypływają. Czasami nie potrzebowałam nawet Fridy do oczyszczania.
Jak najbardziej jestem zadowolona z tego sprayu i śmiało mogę polecić go również Wam. Sprawdziłam na sobie i na Fabisiu, także możecie nam zaufać :)
*post powstał przy współpracy z firmą Vicks






15 komentarzy
To taki akurat dla mojej Pati :)
OdpowiedzUsuńMy używamy Marimer Baby spray do nosa - polecam, dobrze się sprawdza. :)
OdpowiedzUsuńaktualnie mamy sinomarin
OdpowiedzUsuńjest ok, :-)
obysmy jak najrzadziej potrzebowaly tyuch sprayow do nosa ;p
Ja teraz mam Marimer Baby i jestem zadowolona. A ta Wasza też jest ciekawa. Rozejrzę się za nią jak moje się skończy.
OdpowiedzUsuńO ile woda morska jest okej, o tyle Frida (aspirator) jest moim zdaniem masakrą. Użyłam parę razy gdy Miśka była jeszcze malutka (ile było płaczu i krzyku to głowa mała) do czasu aż nasza Pani pediatra powiedziała żeby zaprzestac, bo od tego.. katar w pewnym momencie po prostu nie ustaje/nasila się. Miała rację, bez używania aspiratora katar przechodził o wiele szybciej. Od tamtego czasu aspirator poszedł w odstawkę i do tej pory świetnie radziliśmy sobie bez niego. Teraz na całe szczęście mała już sama potrafi ładnie dmuchac nosek.
OdpowiedzUsuńU nas choć płaczu trochę było, to frida spełniła swoje zadanie. Musiałam trochę siły włożyć ale ulżyła malutkiej w katarze.
UsuńZa nic na świecie nie zostawiłabym kataru samego sobie, gdyż wydzielina może spływać do uszu co powoduje zapalenie uszu - nigdy.
Wiem o tym. U nas akurat odstawienie fridy pomogło, wszak są też inne sposoby na radzenie sobie z katarem :)
UsuńRozumiem ;)
UsuńAle mnie tu dawno nie bylo :( lece nadrabiac zaleglosci. Tez takiej wody uzywalam kiedys.
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńA czemu part 1? 2 będzie jak pojawi się katarek? :)
Chcę opisać całą pielęgnację nosa :-)
UsuńAha :)
Usuńo własnie dobry temat o pielegnacji noska!:) czekamy cierpliwie
UsuńWoda morska to również i nasz apteczny niezbędnik :)
OdpowiedzUsuńMy zdecydowaliśmy się na nowość - Purinasin. Ma delikatny strumień i daje efekt na długo, bo Mała nie budzi się tak często w nocy :)
OdpowiedzUsuńPodrowienia dla Fabisia i mamy, będę do Was zaglądać:)