Jak syn na zakupy poszedł
września 28, 2013Wczoraj szliśmy do baby Boni lepić pierogi. Dużo pierogów. W ręce niosłam dwie mąki i ze 2 kg farszu. Fabi ciężki, w śliskiej kurtce, więc szedł za rękę.
Po jakiejś godzinie (a do babci 5 minut spacerkiem) doszliśmy do połowy drogi. Akurat byliśmy przy sklepie.
Na chodniku Fabi znalazł grosza. Podniósł go. Wszedł do sklepu. Ja za nim.
W sklepie nikogo nie ma, ekspedientka na zapleczu.
W tym momencie Fabi zaczął krzyczeć coś w stylu "Łaaaa".
Pani przyszła, zagadała do dziecka. Fabi podszedł, dał jej tego znalezionego grosza do ręki. A Pani dała mu za to wafelek od loda.
Pierwsze zakupy moje dziecko ma za sobą :D
Co w tym najlepsze on zawsze w stosunku do obcych ludzi staje się nie ufną przylepą. A tu takie zaskoczenie!






9 komentarzy
Gratuluję pierwszych samodzielnych zakupów ;)
OdpowiedzUsuńGratulacje pierwszych zakupów :)
OdpowiedzUsuńDobry interes Fabiś zrobił, nie ma to jak urok osobisty ;)
OdpowiedzUsuńFabi jest mistrzu zakupowy :)
OdpowiedzUsuńMa zadatki na biznesmena:P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do nas http://memoriems.blogspot.com/
Słodziak :)
OdpowiedzUsuńBomba! Malutki klient rozkoszniak :)))
OdpowiedzUsuńDobrze wróży na przyszłość... Oby ten jeden grosik pomnożył się i pomnożył ;)
OdpowiedzUsuńRewelacyjne zakupy :)
OdpowiedzUsuń